Od kilku dni w mediach głośno jest o Szczęsnym i Barcelonie. Najpierw wydawało się, że nic z tego nie wyjdzie, ale bramkarz zmienił zdanie. W tej chwili niemal pewne jest, że Polak i klub osiągną porozumienie na mocy którego zwiążą się ze sobą na najbliższy rok.
Lewandowski namawiał Szczęsnego
W ubiegły weekend kontuzji doznał Marc-Andre ter Stegen i Barcelona na "gwałt" zaczęła potrzebować nowego bramkarza. Niemiec do gry wróci prawdopodobnie dopiero w przyszłym sezonie. Do tego czasu o miejsce w bramce Barcelony rywalizować mają Szczęsny i Inaki Pena.
Na sprowadzenie Szczęsnego do Barcelony nalegał Hansi Flick. Szkoleniowcowi Katalończyków w przekonaniu Polaka do powrotu na boisko podobno pomagał Robert Lewandowski.
Probierz zabrał głos w sprawie Szczęsnego
Czy powrót ze sportowej emerytury oznacza również, że Szczęsnego znów zobaczymy grającego z orzełkiem na piersi? O to Michała Probierza zapytał Przemysław Langier z Goal.pl. Selekcjoner stwierdził, że na razie nie zamierza Szczęsnego na nic namawiać.
Opiekun biało-czerwonych do momentu, aż nie zostanie oficjalnie ogłoszone, że 34-latek jest zawodnikiem Barcelony nie chce komentować całej sprawy i wykonywać żadnych ruchów.
Szczęsny trzy miesiące odpoczywał od piłki
Szczęsny ostatni raz bronił na Euro 2024. Od tego czasu nie miał kontaktu z boiskiem. W letniej przerwie rozstał się z Juventusem Turyn. Miał kilka ofert z innych klubów, ale jak sam przyznał nie były one atrakcyjne.
Dlatego pod koniec sierpnia podjął decyzję o zakończeniu sportowej kariery. Szczęsny powiedział wtedy, że jest zmęczony i zamierza poświęcić się rodzinie. Jak widać po miesiącu zmienił zdanie, ale Barcelonie się nie odmawia.
Szczęsny w Barcelonie zarobi około 3 mln euro
Według doniesień mediów Polak, który aktualnie przebywa w Hiszpanii już wznowił treningi. Ćwiczy indywidualnie, by w jak najlepszej formie pojawić się na poniedziałkowych testach medycznych w Barcelonie.
Szczęsny z katalońskim klubem ma podpisać kontrakt ważny do 30 września 2025 roku. Za rok gry Barcelona na konto naszego bramkarza przeleje około 3 mln euro.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.