Rotacje w Jagiellonii, jedna zmiana w Widzewie
Trener Widzewa Aleksandar Vuković dokonał tylko jednej zmiany w podstawowym składzie w porównaniu z remisowym spotkaniem z Wisłą Płock. Od pierwszej minuty na lewej obronie wystąpił Hiszpan Mario Garcia.
Znacznie większą rotację zastosował Adrian Siemieniec. Jagiellonia miała w nogach czwartkowy mecz z Rangers FC w 3. rundzie eliminacji Ligi Europy, dlatego szkoleniowiec gospodarzy zdecydował się przede wszystkim na przebudowę drugiej linii. Na ławce rezerwowych znaleźli się m.in. kapitan Taras Romanczuk oraz napastnik Nik Prelec. Do wyjściowej jedenastki wrócił natomiast Bernardo Vital, który w spotkaniu z Rangersami nie mógł zagrać z powodu pauzy za czerwoną kartkę.
Jagiellonia przeważała, Drągowski zatrzymywał gospodarzy
Pierwsza połowa nie obfitowała w płynną i efektowną grę, ale więcej z gry mieli gospodarze. Jagiellonia dłużej utrzymywała się przy piłce i przez większą część tej części spotkania kontrolowała wydarzenia na boisku.
Widzew rozpoczął od wysokiego pressingu, z którym białostoczanie radzili sobie jednak bez większych problemów. Pierwsza znakomita okazja przyszła w 15. minucie. Bartłomiej Drągowski, były bramkarz Jagiellonii, najpierw obronił strzał Jesusa Imaza, a następnie poradził sobie z dobitką Kajetana Szmyta. Chwilę później aktywny Imaz zagrał piłkę wzdłuż bramki, ale żaden z jego partnerów nie zdołał zamknąć akcji.
Widzew na pierwszy celny strzał czekał do 30. minuty. Sebastian Bergier uderzył jednak zbyt słabo, by sprawić problemy Sławomirowi Abramowiczowi.
Dwie minuty później Jagiellonia stworzyła najlepszą okazję pierwszej połowy. Po rzucie rożnym Yuki Kobayashi uderzał głową z kilku metrów, ale nie trafił w światło bramki.
W 39. minucie niespodziewanie blisko gola znaleźli się goście. Po uderzeniu Bergiera piłkę z linii bramkowej wybił Youssuf Sylla. Tuż przed przerwą ponownie wykazał się Drągowski, broniąc strzał Szmyta.
Dwa szybkie ciosy Widzewa po przerwie
Po zmianie stron obraz spotkania szybko się zmienił. Widzew zaczął grać odważniej, szybciej i znacznie częściej zagrażał bramce gospodarzy.
Jeszcze w 50. minucie Drągowski uratował łodzian efektowną interwencją nogami. Dwie minuty później to jednak Widzew świętował prowadzenie. Po rzucie rożnym Sebastian Bergier skutecznie uderzył głową i pokonał Abramowicza.
Jagiellonia nie zdążyła otrząsnąć się po stracie pierwszej bramki, a już przegrywała 0:2. Gospodarze popełnili błędy w defensywie, piłka trafiła do Frana Alvareza, a Hiszpan technicznym strzałem podwyższył prowadzenie gości.
Jagiellonia bez odpowiedzi. Drągowski nie do pokonania
Adrian Siemieniec próbował odwrócić losy meczu zmianami. Na boisku pojawili się m.in. Apostolos Konstantopoulos, Rodrigo Conceicao, Sergio Lozano i Nik Prelec, dzięki czemu skład Jagiellonii coraz bardziej przypominał jedenastkę, która kilka dni wcześniej pokonała Rangers FC.
Nie przyniosło to jednak oczekiwanego efektu. Gospodarze mieli problemy ze stworzeniem naprawdę klarownych sytuacji, a gdy już oddawali groźne strzały, na posterunku był bezbłędny Drągowski.
W 80. minucie blisko trzeciego gola byli za to łodzianie. Po strzale Angela Baeny obrońcy Jagiellonii wybili piłkę z linii bramkowej.
Sędzia Damian Kos doliczył do drugiej połowy aż 10 minut. W końcówce gospodarze mogli jeszcze zdobyć bramkę kontaktową, ale po uderzeniu głową Nika Preleca piłka trafiła w poprzeczkę. Widzew utrzymał dwubramkowe prowadzenie do ostatniego gwizdka i wywiózł z Białegostoku komplet punktów.
Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz – Norbert Wojtuszek (80. Zachary Zalewski), Bernardo Vital, Yuki Kobayashi (46. Apostolos Konstantopoulos), Guilherme Montoia – Jeremy Agbonifo (46. Rodrigo Conceicao), Anders Klynge, Eryk Kozłowski (67. Sergio Lozano), Kajetan Szmyt – Jesus Imaz, Youssuf Sylla (58. Nik Prelec).
Widzew Łódź: Bartłomiej Drągowski – Marcel Krajewski (67. Jusuf Gazibegovic), Przemysław Wiśniewski (77. Mateusz Żyro), Steve Kapuadi, Mario Garcia (90.+3 Ricardo Visus) – Fran Alvarez, Julian Shehu, Emil Kornvig, Mariusz Fornalczyk (78. Angel Baena) – Karol Świderski, Sebastian Bergier (78. Lindon Selahi).
