Mistrzowie Polski dzięki zwycięstwu nad Legią wskoczyli na fotel lidera Ekstraklasy. Nad czwartą w tabeli ekipą z Warszawy mają już pięć punktów przewagi i dodatkowo jeden mecz rozegrany mniej.
Papszun przeliczył się ze swoją opinią
Strata do Lecha na pewno martwi szkoleniowca Legii. Marek Papszun liczył, że jego drużynie w niedzielny wieczór uda się pokonać "Kolejorza". Na przedmeczowej konferencji trener Legii powiedział, że piłkarze mistrza Polski w ważnych meczach mają kłopoty z wytrzymaniem presji i wtedy zawodzą.
Lech w tym sezonie miał uzasadnione apetyty awansu do Ligi Mistrzów. Przegrał, jak się okazuje, z przeciętną drużyną Aarhus, jeśli się nie mylę, teraz broniącą się przed spadkiem. W tych decydujących, dużych meczach Lech często zawodził - z Górnikiem, czy w Lidze Europy. Te duże mecze czasami Lechowi nie wychodzą. Liczę na to, że i teraz tak będzie - wypalił Papszun.
Frederiksen - Papszun 2:0
Tuż przed rozpoczęciem meczu przy Łazienkowskiej na słowa trenera Legi odpowiedział szkoleniowiec Lecha. Nie wiem o co mu chodziło. My gramy wielkie mecze cały czas. Dwa razy w tygodniu. On pewnie taki mecz gra dwa razy w roku, kiedy mierzy się z nami - powiedział na antenie Canal Plus Sport Frederiksen.
Jak widać trener Lecha ze szkoleniowcem Legii wygrał dwie potyczki. Najpierw słowną, a później już na boisku.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
