Dziennik Gazeta Prawana logo

T-Mobile Ekstraklasa: Goli nie było. Za to włączyły się zraszacze

22 października 2011, 20:37
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
T-Mobile Ekstraklasa: Goli nie było. Za to włączyły się zraszacze
Newspix
Lech stracił w Gdańsku pozycję lidera T-Mobile Ekstraklasy, aczkolwiek to goście bliżsi byli wywalczenia trzech punktów. Po ciekawym spotkaniu "Kolejorz" zremisował z Lechią 0:0.

W porównaniu do ostatnich meczów w obu zespołach doszło tylko do jednej zmiany. W Lechu zamiast Marciano Brumy zagrał Marcin Kamiński, a w Lechii Fred Benson zastąpił Josipa Tadicia. Z powodu kontuzji w ekipie gospodarzy zabrakło Ivansa Lukjanovsa i Mateusza Machaja, natomiast w "Kolejorzu" Manuela Arboledy i Marcina Kikuta.

Od samego początku w gdańskim zespole aktywny był Abdou Traore, który w pierwszych 25 minutach oddał cztery celne strzały. Jednak z ich obroną Jasmim Buric nie miał większych problemów. Niewiele też brakowało, aby reprezentant Burkina Faso zdobył w innej sytuacji gola. W 18. minucie nie doszedł do piłki zagranej z lewej strony przez Vytautasa Andriuskeviciusa wzdłuż bramki.

Zdecydowanie lepsze sytuacje wypracowali sobie do przerwy goście. Co prawda w 12. minucie Luka Vucko ubiegł wślizgiem Artjoma Rudniewa, ale później gdańszczanie mogli mówić o sporym szczęściu, że najlepszy snajper T-Mobile Ekstraklasy nie powiększył swojego dorobku.

W 23. minucie po stracie Łukasza Surmy Rudniew ograł Sergejsa Kożansa, ale będąc sam przed bramkarzem Lechii Wojciechem Pawłowskim trafił w słupek. Kwadrans później Kożans znowu nie zdołał powstrzymać swojego rodaka, jednak tym razem napastnik Lecha uderzył obok bramki.

Tuż przed przerwą błąd popełnił z kolei Andriuskevicius, który za krótko zagrał piłkę klatką piersiową do własnego golkipera, ale nadbiegający Grzegorz Wojtkowiak nie wykorzystał tego prezentu.

W 27. minucie mecz został przerwany z powodu samoczynnego włączenia się na połowie Lecha dwóch zraszaczy, które dopiero po czterech minutach przestały działać.

Druga połowa toczyła się pod dyktando składniej operującego piłką poznańskiego zespołu, który był zdecydowanie bliższy odniesienia zwycięstwa. Do wywalczenia trzech punktów zawodnikom gości zabrakło jednak precyzji i odrobiny farta.

Na początku drugiej połowy wielką klasę zaprezentowali bramkarze obu zespołów. W 56. minucie świetnym refleksem popisał się się Pawłowski broniąc uderzenie z pola karnego Semira Stilicia, a dwie minuty później dobrą dyspozycję potwierdził Buric, który w sytuacji sam na sam z Traore wygarnął piłkę spod nóg próbującego go mijać napastnika Lechii.

W 68. minucie Vucko w ostatniej chwili zastopował Kamila Drygasa, a za chwilę Rudniew powtórzył akcję z pierwszej połowy - najpierw ograł Kożansa, a następnie strzelił obok słupka.

W końcówce zdecydowaną przewagę osiągnęli poznaniacy, ale nie zdołali pokonać 18-letniego bramkarza gospodarzy. Przed szansą stanęli dwaj wprowadzeni w drugiej połowie piłkarze. Najpierw w 84. minucie po błędzie Pawłowskiego, który niepotrzebnie wyszedł z bramki, w poprzeczkę trafił Jakub Wilk. Golkiper biało-zielonych zrehabilitował się jednak za chwilę, broniąc groźne uderzenie z dystansu Aleksandra Tonewa. W 88. boisko za drugą żółtą kartkę opuścił pomocnik gości Dimitrije Injac.

Po przerwie gdańszczanie oddali jeden strzał na bramkę Lecha i niewiele brakowało, aby w doliczonym czasie gry Josip Tadic zapewnił Lechii wygraną.

Lechia Gdańsk - Lech Poznań 0:0

Żółta kartka - Lechia Gdańsk: Rafał Janicki, Abdou Traore, Tomasz Dawidowski. Lech Poznań: Dimitrije Injac. Czerwona kartka za drugą żółtą - Lech Poznań: Dimitrije Injac (88).

Sędzia: Sebastian Jarzębak (Bytom). Widzów 24 997.

Lechia Gdańsk: Wojciech Pawłowski - Rafał Janicki, Luka Vucko, Sergejs Kożans, Vytautas Andriuskevicius - Marcin Pietrowski (64. Krzysztof Bąk), Łukasz Surma, Paweł Nowak (83. Josip Tadic), Lewon Hajrapetjan - Fred Benson, Abdou Traore (89. Tomasz Dawidowski).

Lech Poznań: Jasmin Buric - Grzegorz Wojtkowiak, Hubert Wołąkiewicz, Marcin Kamiński, Luis Henriquez - Mateusz Możdżeń (57. Kamil Drygas), Dimitrije Injac, Rafał Murawski, Semir Stilic (80. Jakub Wilk), Siergiej Kriwiec (70. Aleksander Tonew) - Artjom Rudniew.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj