Dla kibiców Wisły to spora odmiana, bo miniona zima była rekordowa pod względem pieniędzy wydanych na transfery. Do Krakowa trafili wtedy, między innymi, Maor Melikson i Cwetan Genkow. Już ta dwójka kosztowała ponad cztery miliony złotych. Tej zimy nie wydano ani złotówki. Taki był zresztą plan. Menedżerowie, którzy przed otwarciem okna transferowego zgłaszali się do Wisły z propozycjami wzmocnień, odbijali się jak od ściany.- wyjawia "Faktowi" jeden z piłkarskich agentów.
przekonuje Valckx. Holender ma tu na myśli Meliksona i Genkowa oraz Patryka Małeckiego. W Wiśle liczono także na powrót do gry Radosława Sobolewskiego, ten jednak musiał przejść kolejną operację i nie wiadomo, czy kiedykolwiek wróci jeszcze na boisko.
Choć trener Kazimierz Moskal liczył na pewne wzmocnienia, stara się robić swoje. - mówi trener mistrzów Polski.
W krakowskim klubie zwracają uwagę, że drużyna w podobnym składzie rok temu sięgnęła po tytuł, kibice zastanawiają się jednak, czy drużyna nie zasilona zastrzykiem świeżej krwi będzie w stanie ograć Standard Liege i dogonić w tabeli ekstraklasy Śląsk Wrocław. - kończy optymistycznie Dragan Paljić.