Po porażce przed tygodniem z GKS Bełchatów (0:1), po raz kolejny gromy posypały się przede wszystkim na głowę trenera. W mediach przedstawiani są już potencjalni kandydaci na następcę Bakero, ale zarząd klubu konsekwentnie zaprzecza, by poszukiwał nowego szkoleniowca.
Hiszpan stara się spokojnie podchodzić do swojej przyszłości w Kolejorzu. "Praktycznie od kiedy tutaj jestem, prawie każdy mecz jest dla mnie o być albo nie być. W pracy trenera, a także w życiu nigdy nie wiesz do końca, co się może wydarzyć. Ja nie mam wpływu na doniesienia medialne, jakie pojawiły się w ciągu tygodnia. W każdym razie nie myślę, że jutro może być mój ostatni dzień w Lechu" - przyznał Bakero podczas konferencji prasowej.
Trener lechitów podkreślił, że cały swój czas w minionym tygodniu poświęcił na przygotowanie drużyny do najbliższego spotkania. "Nie straciłem ani minuty nad czymś innym. Koncentruję się nad tym, by wprowadzić zespół do europejskich pucharów. Taki jest cel i nic się nie zmieniło" - dodał.
Bakero starał się wytłumaczyć, dlaczego jego podopieczni przeciętnie zagrali przeciwko GKS Bełchatów. Jego zdaniem, niektórzy piłkarze po prostu za bardzo chcieli.
- zaznaczył Bakero.
W pierwszym spotkaniu, rozgrywanym wyjątkowo we Wronkach, Kolejorz wygrał pewnie 3:0. Wówczas trener chorzowian Waldemar Fornalik nie ukrywał, że między Lechem i Ruchem jest spora różnica, ale też oba kluby mają zupełnie inne cele. Mało kto wtedy się spodziewał, że kilka miesięcy później to "niebiescy" będą wyżej w tabeli od Lecha
ocenił Bakero.
Lechici na Śląsk udali się z niemałym opóźnieniem. Krótko przed planowanym odjazdem, na parkingu klubowym jeden z samochodów uderzył w autokar klubowy, rozbijając m.in. przedni reflektor. Po godzinie postawiono nowy autobus, którym już bez przeszkód drużyna udała się na mecz.
Ruch z Lechem zagra w piątek o godz. 20.30.