Już w drugiej minucie stołeczny zespół zdobył bramkę po strzale sprowadzonego z HNK Rijeka Czarnogórca Marco Vesovica. W 63. wyrównał Duńczyk Christian Gytkjaer, a wygraną Legii zapewnił Michał Kucharczyk w 86. z karnego. Dla poznańskiego zespołu było to jedenaste wyjazdowe spotkanie bez zwycięstwa.
Mnóstwo kontrowersji wywołała decyzja sędziego Szymona Marciniaka o podyktowaniu „jedenastki” za zagranie ręką ukraińskiego obrońcy Lecha Wołodymyra Kostewycza.
W chorwackich mediach nie brakuje informacji z polskiego ligowego szlagieru, a to za sprawą pochodzenia obu szkoleniowców. Romeo Jozak (Legia) i Bjelica (Lech) to Chorwaci. Szczególnie dużo jest wypowiedzi tego drugiego, wyraźnie rozczarowanego po niedzielnym meczu.
- stwierdził Bjelica.
Szkoleniowiec "Kolejorza" znany jest z odważnych wypowiedzi. Po spotkaniu z mistrzem Polski powiedział, że nie obawia się żadnej kart indywidualnej.
- stwierdził Bjelica, który uważany jest za krytyka systemu wideoweryfikacji.
Chorwaccy internauci również zauważyli, że arbiter nie skorzystał z pomocy VAR. "Polacy mają ten system, ale dlaczego go nie użyto" - to jedna z opinii.
Ale nie brakowało też mocnych słów pod adresem chorwackiego futbolu. "W Polsce kluby mają taką infrastrukturę, jakiej u nas nie będzie przez 75 lat. A więc takie podśmiewywanie się nie ma sensu".
Trener Legii Jozak powiedział, że jest dumy ze swojego zespołu i szczęśliwy ze zwycięstwa. Jego podopieczni zajmują drugie miejsce w tabeli, za Jagiellonią Białystok (po 48 punktów), która w poniedziałek 5 marca zagra o godz. 18 z Wisłą Kraków. Lech jest trzeci z dorobkiem 43 "oczek".
Chorwackie media podkreśliły także, że w Legii 70 minut zagrał chorwacki napastnik Eduardo, a z powodu zawieszenia brakowało Domagoja Antolica. Wśród gości wystąpił Mario Situm.