Bramka: 1:0 Patryk Klimala (66-głową), 2:0 Bodvar Bodvarsson (83).

Żółta kartka - Jagiellonia: Bodvar Bodvarsson. Arka: Adam Deja, Marcin Budziński.

Sędzia: Łukasz Szczech (Kobyłka). Widzów: 6 275.

Jagiellonia Białystok: Grzegorz Sandomierski - Jakub Wójcicki, Ivan Runje, Zoran Arsenic, Bodvar Bodvarsson - Taras Romanczuk, Martin Pospisil - Tomas Prikryl (72. Bartosz Bida), Jesus Imaz, Juan Camara (90. Ognjen Mudrinski) - Patryk Klimala (85. Marko Poletanovic).

Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Damian Zbozień, Christian Maghouma, Adam Danch, Adam Marciniak - Mateusz Młyński (67. Marcus Da Silva), Marko Vejinovic, Amer Busuladzic (57. Adam Deja), Michał Nalepa (75. Marcin Budziński), Kamil Antonik - Maciej Jankowski.

Przez pierwsze 30 minut gra była dość wyrównana. Arka od początku zagrała wysokim pressingiem, utrudniając Jagiellonii rozgrywanie piłki i zagęszczała środek boiska, tam notując wiele odbiorów, zmuszała też białostoczan do długich podań, często niecelnych.

W 5. min goście mieli - jak się później okazało - jedyną w całym meczu okazję do zdobycia gola. Po dalekim wrzucie piłki z autu przez Adama Marciniaka i tzw. przebitce w polu karnym, z powietrza uderzył Michał Nalepa, ale piłka przeszła tuż obok prawego słupka bramki Jagiellonii.

Ta próbowała składnych akcji opartych o szybkie rozegranie piłki, ale nie było z tego większego zagrożenia pod bramką gdynian. Dwa razy po rzutach rożnych do strzału głową doszedł Taras Romanczuk, ale uderzenia nie były silne i nie zaskoczyły Pavelsa Steinborsa. Łotewski bramkarz musiał jednak pokazać swoje umiejętności w 36. min, gdy po akcji prawą stroną piłka ostatecznie trafiła w polu karnym do Juana Camary, Hiszpan technicznie uderzył lewą nogą, ale Steinbors zdołał odbić ten strzał na rzut rożny.

W ostatnim kwadransie lekką przewagę miała Jagiellonia. W 40. min, w polu karnym Arki, piłka od Romanczuka znowu trafiła do Camary, ten uderzył z powietrza, ale Mateusz Młyński zdołał piłkę wyblokować na rzut rożny. Tuż przed przerwą Steinbors obronił jeszcze strzał Jesusa Imaza.

Od początku drugiej połowy gospodarze mieli już zdecydowaną przewagę, a Arce nie udawało się kontynuować gry defensywnej opartej o wysoki pressing. Dużo problemów obronie gdynian przysparzał Patryk Klimala, ale albo z jego dośrodkowaniami radzili sobie jeszcze obrońcy Arki, albo dobrze interweniował jej łotewski bramkarz.

W 66. min Jagiellonia objęła prowadzenie. O piłkę przy linii bocznej powalczył Martin Pospisil, trafiła ona do innego Czecha Tomasa Prikryla, który ładnym zwodem ograł dwóch obrońców gości i dośrodkował wprost na głowę Klimali. Co prawda kilka minut trwała weryfikacja VAR, ale okazało się, że młody napastnik gospodarzy nie był na spalonym i wpisał się na listę strzelców.

W 76. min znowu Klimala stanął przed szansą bramkową. Wyszedł praktycznie sam na sam ze Steinborsem, ale zdołał utrudnić mu strzał Christian Maghoma, umożliwiając skuteczną obronę bramkarzowi. Ten miał już jednak znacznie mniej szczęścia w 83. min, gdy po rzucie rożnym wybita przez obrońców piłka trafiła do Bodvara Bodvarssona, a islandzki lewy obrońca Jagiellonii - wrzucając ją w pole karne - przelobował bramkarza Arki, bo po drodze futbolówka odbiła się jeszcze od Adama Dancha.

Przy takim wyniku Arka już zupełnie nie miała pomysłu na zdobycie choćby honorowej bramki, a gospodarze spokojnie czekali na końcowy gwizdek sędziego.