Zagłębie było zdecydowanie lepszym zespołem i wygrało zasłużenie. Górnik, goniąc w drugiej połowie wynik, nie oddał ani jednego celnego strzału.

W pierwszych minutach w akcjach obu ekip było dużo chaosu, niedokładności, gra toczyła się głównie w środku pola. Sytuacja zmieniła się od strzału z dystansu Filipa Starzyńskiego, który był sygnałem dla Zagłębia do odważniejszych ataków.

Od tego momentu lubinianie przejęli inicjatywę i ciężar gry przesunął się zdecydowanie na połowę gości. Na efekty kibice nie czekali długo. Najpierw Bartosz Białek ładnie zgrał do Sasy Zivca, a ten w pole karne wstrzelił piłkę, która szczęśliwie trafiła do Damjana Bohara. Skrzydłowy Zagłębia potężnym strzałem z kilku metrów nie dał szans Martinowi Chudemu.

Zagłębie nie zamierzało się zadowolić jednobramkowym prowadzeniem i nadal atakowało. Po strzale głową Lubomira Guldana zabrzan przed utratą drugiego gola uratowała poprzeczka i była to najlepsza okazja na podwyższenie prowadzenia.

Gospodarze atakowali, ale brakowało im ostatniego dokładnego podania. Górnikowi brakowało nie tylko ostatniego podania, ale nawet pierwszego, bo w pierwszej połowie praktycznie ani razu nie zagroził poważniej bramce Konrada Forenca.

Trener gości Marcin Brosz nie czekał ze zmianami i już w przerwie wprowadził dwóch nowych zawodników, którzy mieli ożywić ataki jego ekipy. Sytuacja na boisku się zmieniła, bo Górnik potrafił dłużej się utrzymać przy piłce i przesunął ciężar gry na połowę Zagłębia.

Kiedy wydawało się, że goście przejmą inicjatywę, lubinianie zadali drugi cios i duży udział mieli w tym piłkarze gości. Po stałym fragmencie gry, przy biernym zachowaniu obrońców Górnika, do piłki dopadł Bartosz Białek i strzałem z kilku metrów trafił do siatki.

Zabrzanie na odrobienie strat mieli pół godziny. Starali się atakować, dominować, ale nie potrafili wypracować sobie sytuacji bramkowej. Wystarczy tylko wspomnieć, że w drugiej połowie nie oddali ani jednego celnego strzału i Forenc, poza kilkoma wyjściami do dośrodkowań, był bezrobotny.

Kolejnego gola za to mogło zdobyć Zagłębie. Najbliższy tego był Patryk Szysz, ale z pola karnego trafił w środek bramki i Chudy nie miał problemu ze złapaniem piłki. To była ostatnia godna odnotowania akcja w piątkowym meczu w Lubinie.

KGHM Zagłębie Lubin - Górnik Zabrze 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Damjan Bohar (18), 2:0 Bartosz Białek (60).

Żółta kartka - KGHM Zagłębie Lubin: Damian Oko, Bartosz Kopacz. Górnik Zabrze: Szymon Matuszek, Łukasz Wolsztyński.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów 2 212.

KGHM Zagłębie Lubin: Konrad Forenc - Alan Czerwiński, Bartosz Kopacz, Lubomir Guldan, Sasa Balic (46. Damian Oko) - Sasa Zivec, Bartosz Slisz, Jakub Tosik (51. Patryk Szysz), Filip Starzyński, Damjan Bohar - Bartosz Białek (81. Łukasz Poręba).

Górnik Zabrze: Martin Chudy - Boris Sekulic, Przemysław Wiśniewski, Paweł Bochniewicz, Erik Janza - David Kopacz, Szymon Matuszek (69. Filip Bainovic), Jesus Jimenez, Mateusz Matras (46. Daniel Ściślak), Ishmael Baidoo (46. Łukasz Wolsztyński) - Igor Angulo.

Żółtą kartką upomniany został również trener Zagłębia Martin Sevela.