Piast Gliwice - ŁKS Łódź 2:1 (0:1)

Reklama

Bramki: 0:1 Maciej Wolski (25), 1:1 Piotr Parzyszek (53-głową), 2:1 Jorge Felix (88).

Żółta kartka - Piast Gliwice: Tomas Huk, Tom Hateley. ŁKS Łódź: Jan Sobociński, Adrian Klimczak, Pirulo.

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 3 892.

Piast Gliwice: Frantisek Plach - Marcin Pietrowski, Uros Korun, Tomas Huk, Mikkel Kirkeskov - Gerard Badia, Tomasz Jodłowiec (61. Patryk Sokołowski), Tom Hateley, Jorge Felix - Dominik Steczyk (46. Sebastian Milewski), Piotr Parzyszek (80. Patryk Tuszyński).

Reklama

ŁKS Łódź: Arkadiusz Malarz - Jan Grzesik, Maksymilian Rozwandowicz, Jan Sobociński, Adrian Klimczak - Michał Trąbka (63. Łukasz Sekulski), Łukasz Piątek, Maciej Wolski (77. Piotr Pyrdoł), Bartłomiej Kalinkowski, Dani Ramirez - Pirulo.

Gospodarze, mistrzowie Polski, chcieli przerwać serię trzech porażek do zera. Mający dwa razy mniej punktów łódzki beniaminek walczył o poprawę pozycji w strefie spadkowej. Cel zrealizowali gliwiczanie.

Spiker przypomniał kibicom osiągnięcia Piasta w kończącym się roku, który przyniósł klubowi pierwszy w historii tytuł i grę w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Tyle, że gra zespołu trenera Waldemara Fornalika odbiegała w pierwszej połowie od mistrzowskiej formy.

Ataki aktywnych od początku gości długo nie przynosiły efektu. Dwa celne strzały obronił Frantisek Plach. Łodzianom pomógł trochę przypadek. W 25. minucie odbita od gliwickiego obrońcy Tomasa Huka piłka trafiła pod nogi Macieja Wolskiego, który z kilku metrów wpakował ją do siatki. Piast odpowiedział tylko lekkim strzałem głową w wykonaniu Dominika Steczyka, który nie mógł sprawić kłopoty bramkarzowi.

Przed przerwą dwie żółte kartki, a w efekcie czerwoną, zobaczył w ciągu kilkudziesięciu sekund emocjonalnie reagujący na boiskowe wydarzenia kierownik drużyny gospodarzy Adam Fudali i musiał resztę spotkania obejrzeć z trybun.

Drugą część łodzianie rozpoczęli od niecelnego strzału Bartłomieja Kalinkowskiego. Potem do natarcia na grząskim, błotnistym boisku ruszyli gospodarze. Wyrównanie padło po centrze Gerarda Badii z rzutu rożnego i główce Piotra Parzyszka. Zachęconym powodzeniem i niesionym dopingiem gliwiczanom wyraźnie spieszyło się do kolejnych goli. Kilka wrzutek na pole karne rywali nie przyniosło groźnych strzałów, łodzianie też nie rezygnowali z walki o komplet punktów.

Blisko zdobycia zwycięskiego gola był w 85. minucie Badia. Po jego mocnym uderzeniu z linii pola karnego piłka odbiła się od poprzeczki.

Chwilę potem Hiszpan zaliczył drugą asystę, a z bliska zakończył akcję jego rodak Jorge Felix, dając drużynie wygraną.