Drużyna z Gdańska, której spadek został przesądzony już wcześniej, prowadziła w wyjazdowym spotkaniu od 30. minuty 1:0. W drugiej połowie z trybuny zajmowanej przez sympatyków gości poleciały na boisko race. Sędzia Marcin Kochanek przerwał mecz, nakazał zawodnikom zejście do szatni, ale po wznowieniu gry sytuacja z racami się powtórzyła. Efektem tego zachowania fanów przyjezdnych było przedwczesne zakończenie meczu.
Spadek drużyny z ligi jest dla wszystkich ogromnym ciosem, jednak nie daje to nikomu prawa, aby dopuszczać się łamania zasad, odbierania ludziom przyjemności ze sportu oraz przede wszystkim narażania klubu na daleko idące konsekwencje finansowe oraz wizerunkowe, które mogą utrudnić mu misję szybkiego powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce – napisano w komunikacie gdańskiego klubu.
Jak przyznano, władze Lechii z ogromnym niedowierzaniem oglądały ostatni mecz tej drużyny.
Pomimo fatalnego sezonu zakończonego spadkiem, nikt nie spodziewał się, że sytuacja ulegnie pogorszeniu i jeszcze większej eskalacji. Dlatego też przeprosiny należą się wszystkich ludziom, którzy nie zasłużyli na uczestniczenie w tych haniebnych wydarzeniach z udziałem osób, które tytułują się mianem "kibiców" Lechii Gdańsk – dodano.
Kierownictwo klubu przeprosiło zarówno gospodarzy, jak i wszystkich kibiców obecnych na stadionie, a niemających nic wspólnego z wydarzeniami, oraz ludzi śledzących mecz w telewizji.
Miejsce Lechii jest w ekstraklasie, a jej sympatyków na trybunach stadionu w Gdańsku. Nie ma tam miejsca dla pseudokibiców, którzy swoje dobro stawiają ponad dobro klubu i ponad dobro prawdziwych, oddanych kibiców, którzy są z drużyną na dobre i złe – zakończono oświadczenie.
Autor: Piotr Girczys
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.