Grosicki zmarnował "setkę"
W pierwszej połowie niewiele działo się na boisku. Najlepszą okazję do otworzenia wyniku miał Kamil Grosicki. Skrzydłowy gości wyszedł sam na sam z Filipem Bednarkiem, ale zawahał się i w efekcie zaliczył koszmarne pudło.
W drugiej połowie do roboty wzięli się miejscowi. Piłkarze Mariusza Rumaka zwłaszcza w samej końcówce zepchnęli rywali do defensywy, ale ich przewaga nie przełożyła się na bramki.
Ostatecznie po upływie regulaminowych 90. minut było 0:0 i sędzia Przemysław Frankowski zarządził dogrywkę.
Zdecydował gol w dogrywce
W niej już emocji nie brakowało. Lech co najmniej dwukrotnie był bliski szczęścia, ale na przeszkodzie do osiągnięcia celu piłkarzom ze stolicy Wielkopolski stawał Valentin Cojocaru. Golkiper Pogoni obroną ręką wychodził nawet z największych tarapatów.
W 118. minucie dogrywki do siatki "Portowców" trafił Adriel Ba Loua, ale gol nie został zaliczony, bo asystujący w tej akcji Kristoffer Velde chwilę wcześniej był na pozycji spalonej.
Minutę później goście zadali zabójczy cios. W 119. min. po stałym fragmencie gry zwycięskiego gola dla Pogoni strzelił Gamboa.
Po trafieniu Portugalczyka, dwa tysiące kibiców, którzy przyjechali ze Szczecina do Poznania oszalało z radości. Po chwili arbiter zagwizdał po raz ostatni i "Portowcy" cieszyli się z awansu razem ze swoimi fanami.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.