Dziennik Gazeta Prawana logo

Sensacje w Pucharze Polski. Zobacz, jak skompromitowały się Cracovia i Lechia

24 września 2024, 17:57
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Sandecja Nowy Sącz - Cracovia Kraków
Piłkarz Sandecji Nowy Sącz Piotr Kowalik (P) cieszy się po zdobyciu wyrównującej bramki na 2:2 w meczu 1. rundy Pucharu Polski z Cracovią/PAP
Wicelider Ekstraklasy pożegnał się z rozgrywkami o Puchar Polski już w 1/32 finału. Cracovia Kraków skompromitowała się przegrywając z trzecioligową Sandecją Nowy Sącz. Wstydzić powinni się też piłkarze Lechii Gdańsk, którzy na tym samym etapie rozgrywek odpadli w konfrontacji z drugoligową Pogonią Grodzisk Mazowiecki. 

Żadnym usprawiedliwieniem dla zespołu Dawida Kroczka nie może być fakt, że szkoleniowiec w tym spotkaniu dał odpocząć sporej grupie podstawowych piłkarzy. Nawet w rezerwowym składzie grająca o trzy klasy wyżej Cracovia powinna udowodnić swoją wyższość nad trzecioligowcem. 

Wilczyński autorem pierwszego gola 

Na stadionie w Nowym Sączu emocje zaczęły się na dobre w drugiej połowie. W 56. minucie Jakub Wilczyński dał gospodarzom prowadzenie. Był to jednocześnie pierwszy gol strzelony w rozgrywkach tegorocznego Pucharu Polski na szczeblu krajowym. 

Cracovia odpowiedziała w ostatnich dziesięciu minutach regulaminowego czasu gry. Najpierw do remisu doprowadził Virgil Ghita, a chwilę później drugiego gola dla "Pasów" strzelił Ajdin Hasic. 

Dogrywka zdecydowała o awansie

Jednak ostatnie słowo w tym meczu należało do graczy Sandecji. Najpierw w doliczonym czasie na 2:2 trafił Piotr Kowalik, a w dogrywce bramkę na wagę awansu zdobył Wilczyński, dla którego był to drugi gol w tym spotkaniu. 

Lechia poległa w rzutach karnych

Natomiast w Grodzisku Mazowieckim do rozstrzygnięcia losów awansu były potrzebne rzuty karne. Po 90. minutach było 1:1. W dogrywce blisko strzelenia zwycięskiego gola byli piłkarze Pogoni, ale Lechia miała mnóstwo szczęścia. 

Ale co się odwlecze… W serii rzutów karnych fortuna sprzyjała drugoligowcowi, który lepiej wykonywał "jedenastki" wygrywając w nich 4:3. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj