Dziennik Gazeta Prawana logo

Lech Poznań skompromitował się w Pucharze Polski. Przegrał z drugoligowcem

26 września 2024, 19:03
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Bartłomiej Wasiluk i Antoni Kozubal
Piłkarz Resovii Rzeszów Bartłomiej Wasiluk (L) i Antoni Kozubal (C) z Lecha Poznań podczas meczu 1. rundy Pucharu Polski/PAP
Lider Ekstraklasy odpadł z Pucharu Polaki. Piłkarze Lecha Poznań przegrali w Rzeszowie z miejscową Resovią 0:1 i pożegnali się z rozgrywkami już w 1/32 finału. 

Lech w minioną niedzielę pokonał na własnym stadionie Śląska Wrocław. Dla podopiecznych Nielsa Frederiksena było to piąte z rzędu zwycięstwo w Ekstraklasie.

Hebel autorem gola na wagę awansu

Dlatego "Kolejorz" pojechał do Rzeszowa w roli murowanego kandydata do awansu. Duński szkoleniowiec dokonał kilku korekt w podstawowym składzie swojej drużyny. Na ławce rezerwowych mecz zaczęli między innymi Radosław Murawski i Alfonso Sousa. Jednak tym nie można usprawiedliwiać porażki z drużyną, która gra na trzecim szczeblu rozgrywkowym.

Gospodarze gola strzelili w 16. minucie meczu. Maksymilian Hebel mocnym uderzeniem pod poprzeczkę wykończył szybką akcję swojego zespołu. 

Poprzeczka uratowała Lecha przed stratą drugiego gola

Na początku drugiej połowy Resovia była blisko podwyższenia wyniku. Przed stratą bramki Lecha uratowała poprzeczka.

Poznaniacy do ostatniego gwizdka sędziego próbowali strzelić wyrównującego gola i doprowadzić do dogrywki. 

Goście mieli kilka dobrych okazji, ale brakowało im skuteczności, albo w fantastycznie w bramce interweniował Michał Gliwa. 

Resovia mecz kończyła w dziewiątkę

Resovia mecz kończyła w dziewiątkę. W doliczonym czasie gry dwóch zawodników miejscowej drużyny po raz drugi obejrzało żółte kartki i w konsekwencji czerwone.

Lech do Rzeszowa wrócił niemal równo po pięciu latach. W 2019 roku "Kolejorz" prowadzony przez Dariusza Żurawia trafił na Resovię, tyle że w 1/16 finału. 

Po dwóch golach Christiana Gytkjaera oraz trafieniach Wołodymyra Kostewycza i Filipa Marchwińskiego poznaniacy pewnie wygrali 4:0. Tym razem jednak musieli uznać wyższość rywali.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj