Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekstraklasa. Pieńko bohaterem ostatniej akcji. Zagłębie uciekło ze strefy spadkowej

29 września 2024, 15:20
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Igor Orlikowski i Raphael Rossi
Zawodnik Zagłębia Lubin Igor Orlikowski (P) i Raphael Rossi (L) z Radomiaka Radom podczas meczu 10. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy/PAP
Zagłębie Lubin w 10. kolejce Ekstraklasy gościło na swoim stadionie Radomiaka Radom. Kibice zgromadzeni na trybunach na jedynego gola w tym meczu musieli czekać praktycznie do ostatniego gwizdka sędziego. Tuż przed końcem spotkania zwycięską bramkę dla gospodarzy zdobył Tomasz Pieńko. 

Mecz z Radomiakiem był ligowym debiutem na ławce trenerskiej Zagłębia Marcina Włodarskiego i mógł się zacząć fantastycznie, bo nie minęło 120 sekund a jego zespół był bliski strzelenia gola. Marek Mróz uderzył zza pola karnego i bramkarz Radomiaka Maciej Kikolski mógł tylko wzrokiem odprowadzić piłkę, która na jego szczęście trafiła w słupek, a nie wpadła w okienko bramki.

Rocha trafił w słupek

Nie była to bynajmniej zapowiedź szturmów gospodarzy. A wręcz przeciwnie. Przez kolejne minuty Zagłębie częściej się broniło niż atakowało. To Radomiak miał przewagę, stwarzał sytuacje bramkowe i mógł zdobyć przynajmniej jednego gola.

Świetnie zza pola karnego z powietrza uderzył Joao Peglow, ale Dominik Hładun popisał się świetną paradą. Kilka chwil później Leonardo Rocha wygrał walkę o górną piłkę, ale tym razem gospodarzy uratował słupek. Bliski zdobycia gola Radomiak był również po ogromnym zamieszaniu w polu karnym, ale Hładun zdołał złapać piłkę tuż przed linią bramkową.

Swoją szansę miało też w końcu Zagłębie. Po podaniu Adama Radwańskiego w idealnej sytuacji był Vaclav Sejk, ale źle przyjął piłkę i nie zdołał oddać strzału.

Fantastyczna parada Hładuna

Po przerwie obraz gry się zmienił i to Zagłębie przejęło inicjatywę. Lubinie wyżej podeszli pressingiem, byli agresywniejsi i Radomiak miał duże problemy z wyjściem z własnej połowy. Świetną okazję na udokumentowanie przewagi miał Mróz, ale z pola karnego trafił tylko w boczną siatkę.

Zagłębie grało, a Radomiak mógł strzelić gola. Po kontrataku i dośrodkowaniu Rocha nie sięgnął piłki, która trafiła w nadbiegającego Jana Grzesika i gdyby nie parada Hładuna w stylu bramkarza piłki ręcznej, byłoby 1:0 dla gości.

Pieńko znalazł sposób na Kikolskiego

Im było bliżej końca spotkania, tym coraz bardziej było widać, że Radomiak jest zadowolony z remisu. Zagłębie, które przed tą kolejką zajmowało miejsce w strefie spadkowej, w dalszym ciągu szukało gola i angażowało więcej piłkarzy w akcje ofensywne.

Kiedy wydawało się, że już nic ciekawego się nie wydarzy, lewym skrzydłem w pole karne gości przedarł się Tomasz Pieńko, nawinął Raphaela Rossego, przymierzył na dalszy słupek i trafił idealnie. Kikolski był bez szans.

Radomiak przegrał na wyjeździe czwarty raz z rzędu

To nie był jednak koniec emocji. Radomiak rzucił się do ataku i wywalczył rzut wolny na połowie gospodarzy. Po dośrodkowaniu w idealnej sytuacji znalazł się Grzesik, ale Radwański ofiarnym wślizgiem podbił w ostatniej chwili piłkę i ta minęła róg bramki. To już był prawdziwy koniec emocji.

Wygrana pozwoliła Zagłębiu uciec ze strefy spadkowej, a dla Radomiaka była to czwarta porażka z rzędu na wyjeździe.

KGHM Zagłębie Lubin – Radomiak Radom 1:0 (0:0)
Bramka: 1:0 Tomasz Pieńko (90+3)
Żółta kartka – Radomiak Radom: Christos Donis
Sędzia: Karol Arys (Szczecin)
Widzów: 4 042
KGHM Zagłębie Lubin: Dominik Hładun – Igor Orlikowski, Aleks Ławniczak, Michał Nalepa – Bartłomiej Kłudka, Damian Dąbrowski, Adam Radwański, Marek Mróz (90+6. Jarosław Jach), Tomasz Pieńko, Mateusz Wdowiak (79. Patryk Kusztal) - Vaclav Sejk (69. Daniel Mikołajewski)
Radomiak Radom: Maciej Kikolski - Zie Ouattara (73. Radosław Cielemęcki), Raphael Rossi, Mateusz Cichocki (85. Bruno Jordao), Paulo Henrique - Jan Grzesik, Michał Kaput (61. Roberto Alves), Christos Donis (61. Luizao), Rafał Wolski (73. Leandro), Joao Peglow - Leonardo Rocha

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMajchrzak pożegnał się z Wimbledonem. Odpadł po pięciosetowym horrorze »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj