Rywale Rakowa wybili piłkę z linii bramkowej
Raków był zdecydowanym faworytem w pojedynku ze zdobywcą Pucharu Malty. Teoria jednak nie przełożyła się na praktykę. W pierwszej połowie na boisku gospodarze sprawiali wrażenie słabszej drużyny od gości.
Podopieczni Dawida Kroczka do przez ponad pół godziny nie stworzyli żadnej groźnej sytuacji pod bramką rywala. Dopiero w 39. minucie zrobiło się gorąco w polu karnym Valletta FC. Uderzał Mahir Emreli, ale piłkę w ostatniej chwili wybił jeden z obrońców.
Niespodziewany gol dla Maltańczyków
Bardziej konkretni do przerwy okazała się drużyna z Malty. Skazywani na porażkę rywale najpierw w 18. minucie byli blisko wyjścia na prowadzenie i tylko fantastyczna interwencja Kacpra Trelowskiego uratowała "Medaliki" przed stratą gola.
Jednak już w 23. minucie golkiper ekipy spod "Jasnej Góry" był bezradny. Goście przeprowadzili ładną akcje, którą skutecznie zakończył Manuel Morello i Maltańczycy niespodziewanie objęli prowadzenie.
Sekulovic zmarnował rzut karny
Po zmianie stron Raków szybko odrobił straty. W 53. minucie gola na 1:1 strzelił Emreli. Tym razem azerski napastnik wykazał się spokojem, sprytem i precyzją.
W 73. minucie piłkarze z Częstochowy mieli mnóstwo szczęścia. Sędzia po zagraniu piłki ręką przez Patryka Makucha podyktował rzut karny dla gości.
Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Petar Sekulovic. Zdecydował się na siłowe rozwiązanie i to nie był dobry wybór. Zawodnik z Czarnogóry przestrzelił.
Rehabilitacja Makucha
Niewykorzystana sytuacja szybko zemściła się na Valletta FC. W 78. minucie za spowodowanie rzutu karnego zrehabilitował się Maluch. Gracz Rakowa płaskim strzałem umieścił piłkę w siatce przyjezdnych.
Wynik meczu na 3:1 w 89. minucie ustalił Efstratios Svarnas. Grek po dośrodkowaniu Makucha z bliska głową trafił do bramki.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
