Raków szybko ostudził rywali
Raków był zdecydowanym faworytem dwumeczu z Maltańczykami i wywiązał się z tej roli bez zarzutu. Piłkarze z Częstochowy na rewanż polecieli z solidną zaliczką, więc mogli przystąpić do niego ze spokojem.
Gdy w 22. minucie Michael Ameyaw sprytnym strzałem otworzył wynik spotkania stało się jasne, że w czwartkowy wieczór nie należy spodziewać się przykrej niespodzianki. Tym bardzie, że niecałe dziesięć minut później drugiego gola dla gości strzelił Tomasz Pieńko.
Maltańczycy kończyli mecz w dziesiątkę
W drugiej połowie piłkarze Rakowa nie zamierzali zdejmować nogi z gazu. W 54. minucie przyjezdni prowadzili już trzema bramkami. Tym razem do siatki gospodarzy trafił Adin Molnar.
Sytuacja maltańskiego była fatalna, a w 60. minucie zrobiła się jeszcze gorsza. Petar Sekulovic został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką i musiał opuścić plac gry. Raków wykorzystał grę w przewadze i w 78. minucie Patryk Makuch ustalił końcowy wynik na 4:0.
W kolejnej rundzie Raków zmierzy się z zespołem, który walczy o Ligę Europy. Będzie nim przegrany dwumeczu Hammarby IF z belgijskim Anderlechtem. W pierwszym spotkaniu w Szwecji był remis 1:1.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
