Dziennik Gazeta Prawana logo

Raków postawił kropkę nad "i". Częstochowianie w 4. rundy eliminacji Ligi Konferencji

11 sierpnia 2022, 20:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Piłkarz Raków Częstochowa Giannis Papanikolaou (L) i Martin Bukata (P) ze Spartaka Trnawa podczas rewanżowego meczu 3. rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji
<p>Piłkarz Raków Częstochowa Giannis Papanikolaou (L) i Martin Bukata (P) ze Spartaka Trnawa podczas rewanżowego meczu 3. rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji</p>/PAP
Piłkarze Rakowa Częstochowa awansowali do 4., ostatniej rundy eliminacji Ligi Konferencji. W rewanżowym meczu 3. rundy pokonali na własnym stadionie Spartaka Trnawa 1:0 (0:0). Pierwsze spotkanie na Słowacji wygrali 2:0. Kolejnym rywalem wicemistrza Polski będzie Slavia Praga.

Piłkarze Rakowa Częstochowa nie zmarnowali wypracowanej przed tygodniem zaliczki i wywalczyli awans do IV rundy eliminacji Ligi Konferencji. Grając na własnym stadionie powtórnie wygrali ze Spartakiem Trnawa, tym razem "tylko" 1:0. W pierwszym meczu częstochowianie pokonali zdobywców Pucharu Słowacji na ich terenie 2:0.

Goście chcąc walczyć o awans musieli zaryzykować i jak najszybciej zdobyć bramkę. Taki plan gry zapowiadał trener Michal Gasparik, który dokonał zmiany ustawienia na bardziej ofensywne, a do wyjściowej jedenastki wprowadził czterech zawodników, którzy mecz w Trnawie zaczynali na ławce rezerwowych. Trener Marek Papszun dokonał tylko dwóch zmian, w tym jednej wymuszonej kontuzją Bena Ledermana. Jego miejsce zajął Walerian Gwilia, a ponadto zamiast Mateusza Wdowiaka wystąpił Władysław Koczergin.

Goście grali odważnie, ale Raków starał się kontrolować grę i w 11. min powinien objąć prowadzenie. Składną akcję prawym skrzydłem zainicjował Fran Tudor, ale Ivi Lopez (który w Trnawie strzelił obie bramki), posłał piłkę tuż obok słupka. Drugą okazję gospodarze mieli w 26. min, lecz tym razem Patryk Kun nie sięgnął piłki po dośrodkowaniu Tudora.

W 30. min swojej szansy doczekali się goście, bo po błędach częstochowskiej obrony w idealnej sytuacji znalazł się Milan Ristovski. Uderzenie Macedończyka z kilkunastu metrów zdołał jednak obronić Kacper Trelowski. To zdarzenie najwyraźniej podrażniło częstochowian i pomiędzy 37. a 39. min, to oni mieli okazje do objęcia prowadzenia, ale Koczerginowi przeszkodził jeden z obrońców, strzał Kuna obronił Dominik Takac, a Gwilia nie trafił w bramkę.

Po przerwie w 54. min doskonałą okazję znowu zmarnował Ristovski, który ze środka pola karnego strzelił wysoko nad poprzeczką. Spartakowi odpowiedział w 63. min Ivi Lopez uderzenie z rzutu wolnego, ale Takac zdołał odbić piłkę na róg. Chwilę potem tuż nad celem strzelał Kun, a następnie goście zablokowali strzał Lopeza i skończyło się tylko rzutem rożnym.

Rozstrzygnięcie padło w 68. min, po akcji prawą stroną, w której udział brali Giannis Papanikolaou, Vladislavs Gutkovskis i Lopez, a wykończył ją precyzyjnym strzałem Koczergin. Ta bramka podcięła Spartakowi skrzydła i już do końcowego gwizdka przewaga gospodarzy była bezdyskusyjna.

Raków Częstochowa - Spartak Trnawa 1:0 (0:0)
Bramka: 1:0 Władysław Koczerhin (68)
Sędzia: Allard Lindhout (Holandia)
Widzów: 5 424
Raków Częstochowa: Kacper Trelowski - Stratos Svarnas, Zoran Arsenic, Milan Rundic - Fran Tudor, Walerian Gwilia (88. Szymon Czyż), Giannis Papanikolaou, Patryk Kun (88. Deian Sorescu) - Ivi Lopez (75. Mateusz Wdowiak), Władysław Koczerhin (82. Bartosz Nowak) - Vladislavs Gutkovskis (75. Sebastian Musiolik)
Spartak Trnawa: Dominik Takac - Matej Curma (46. Kristian Kostrna), Lukas Stetina, Gergely Tumma - Erik Daniel (74. Alex Ivan), Martin Bukata (67. Jakub Paur), Kyriakps Savvidis, Martin Mikovic (46. Bamidele Yusuf)- Kelvin Boateng, Samuel Stefanik, Milan Ristovski (79. Azeez Oseni)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSędzia skrzywdziła Ekwador. Kompromitujący błąd Tori Penso na mundialu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj