Dziennik Gazeta Prawana logo

Liga Konferencji. Legia do przerwy męczyła swoją grą. W drugiej połowie strzeliła 5 goli

1 sierpnia 2024, 21:27
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Ryoyu Morishita
Ryoyu Morishita/ShutterStock
Legia Warszawa nie miała żadnych problemów z awansem do trzeciej rundy eliminacjach Ligi Konferencji. Piłkarze ze stolicy w rewanżowym meczu pokonali na wyjeździe Caernarfon Town 5:0. Wszystkie bramki padły po przerwie. Łącznie "wojskowi" w dwumeczu wbili Walijczykom aż 11 goli. 

Legia przed tygodniem na własnym stadionie pokonała Caernarfon Town 6:0. Rewanż był więc formalnością. Tylko totalny kataklizm mógł pozbawić legionistów awansu. 

Do przerwy bez goli

Trener Gonzalo Feio w rewanżu dał szansę zmiennikom. Wielu podstawowych piłkarzy nawet nie poleciało na mecz do Walii. 

"Rezerwowi" w pierwszej połowie długo nie mogli znaleźć wspólnego języka na boisku. Akcje były chaotyczne i nieprzemyślane. W efekcie do przerwy nie oglądaliśmy goli. 

Legia drugą połowę zaczęła z przytupem

Po powrocie na boisko Legia bardzo szybko strzeliła trzy gole. Ich autorami byli Bartosz Kapustka (46), Artur Jędrzejczyk (48), Tomas Pekhart (53). 

Nsame i Barcia z debiutanckimi golami

Na tym nie koniec. W 72. minucie na 4:0 podwyższył Jean-Pierre Nsame. Nowy nabytek Legii przelobował bramkarza gospodarzy.

Dla 31. letniego byłego króla strzelców ligi szwajcarskiej był to debiutancki gol w barwach stołecznego zespołu. 

Wynik spotkania na 5:0 ustalił inny debiutant w składzie Legii. Sergio Barcia do siatki rywali trafił w 83. minucie. Hiszpan zdobył bramkę uderzeniem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

Teraz czas na Broendby

Kolejnym rywalem Legii będzie Broendby Kopenhaga. Duński klub w czwartek w Kosowie zremisował 2:2 w rewanżu z Llapi Podujevo, ale tydzień temu wygrał 6:0.

Pod koniec pierwszej połowy bramkę dla klubu z Kosowa zdobył Elvir Gashijan. Jednak przewaga Broendby z pierwszego spotkania była tak duża, że awans duńskiego zespołu nie był zagrożony. W drugiej połowie wyrównał Emmanuel Yeboah, a w 61. min Broendby objęło prowadzenie, gdy Ohi Omoijuanfo wykorzystał rzut karny. Następnie Thomas Mikkelsen skierował piłkę do własnej bramki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMundial 2026. Ronaldo odpowiedział Messiemu i Haalandowi. Portugalia rozbiła Uzbekistan »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj