Schalke Gelsenkirchen - Manchester United 0:2
Bramki: Giggs 67, Rooney 69
Schalke: Neuer - Uchida, Matip, Metzelder, Sarpei (71. Escudero) - Farfan, Papadopoulos, Jurado (83. Draxler), Baumjohann (53. Kluge) - Raul, Edu
Manchester: Van der Sar - Fabio, Ferdinand, Vidić, Evra - Valencia, Carrick, Giggs, Park Ji-Sung (73. Scholes) - Hernandez (73. Anderson), Rooney (84. Nani)


Reklama

Schalke już w pierwszej minucie gry zagroziło bramce "Czerwonych Diabłów". Strzelał Baumjohann, ale to uderzenie nie zaskoczyło van der Sara.

Manchester odgryzł się rywalowi dwie minuty później. Rooney chciał dośrodkować lecz piłka zeszła mu z nogi i wyszedł z tego strzał. Piłka leciała w samo "okienko" bramki Neuera. Jednak niemiecki golkiper zdążył ją wybić.

Po chwili znów groźnie było pod bramką Schalke. Po uderzeniu Parka golkiper gospodarzy odbił piłkę przed siebie. Spadła ona wprost na głowę Hernandeza, ale na szczęście dla ekipy z Gelsenkirchen, Meksykanin był na spalonym.

W 14. minucie ten sam zawodnik znów zlazł się sam przed bramkarzem Schalke. Tym razem jednak nie było spalonego. Lecz co z tego skoro Hernandez uderzył w Neuera.

Meksykanin po chwili miał kolejne dwie okazje do strzelenia gola. Obie zmarnował. Między 15. a 30. minutą meczu wyraźnie zarysowała się przewaga gości. W tym czasie miejscowi ani razu nie byli w polu karnym "Czerwonych Diabłów".

W 35. minucie zakotłowało się przed bramką gospodarzy. Park i Hernandez. Jednak szczęście po raz kolejny było po stronie niemieckiej ekipy. Piłka za każdym razem tuż przed linią bramkową odbijała się od nóg obrońców.

Kibice Schalke na kolejny atak swojej drużyny musieli czekać aż do 40. minuty. W polu karnym znalazł się Baumjohann, ale zamiast strzelać tylko się przewrócił.

Jeszcze w ostatniej minucie pierwszej połowy oko w oko z Neuerem stanął Giggs. Walijczyk niestety dostosował się do swoich kolegów i również nie potrafił umieści piłki w siatce.

Na samym początku drugiej części gry znów w roli głównej wystąpił Giggs. Jednym zwodem minął dwóch rywali, alepotem fatalnie skiksował.

W 51. minucie piłka wpadła do bramki Schalke. Jednak Hernandez nie zdążył unieść w geście radości rąk do góry, a już było wiadomo, że ten gol nie zostanie uznany. Meksykanin był na spalonym.

Pomiędzy 55. a 65. minutą inicjatywa należała do piłkarzy Schalke. Gospodarze tym czasie mieli kilka stałych fragmentów gry. Jednak żadnego z rzutów wolnych ani rożnych nie potrafili zamienić na gola.

Co nie udało się Schalke wreszcie wyszło Machesterowi i to aż dwukrotnie. W ciągu dwóch minut golkiper gospodarzy musiał dwa razy wyjmować piłkę z własnej siatki Najpierw w 67. minucie w sytuacji sam na sam pokonał go Giggs, a w 69. minucie w podobnych okolicznościach szans mu nie dał Rooney.

Schalke próbowało od razu podnieść się po tym nokaucie. Dwa razy do przodu szarpnął Farfan. Jednak w obu przypadkach jego zagrania były zbyt chaotyczne, by mogły przynieść zamierzony efekt.

Po chwili Manchester znów przejął kontrolę nad wydarzeniami na boisku, a gospodarze jakby pogodzili się z porażką. W efekcie wynik już nie uległ zmianie.

Reklama

Zwycięstwo 2:0 na terenie rywala stawia "Czerwone Diabły" w bardzo korzystnej sytuacji przed rewanżem.