Szczesny nie miał dobrych wspomnień z Lizbony
Barcelona z Benficą w Lizbonie spotkały się wcześniej 21 stycznia, jeszcze w zasadniczej części Ligi Mistrzów. Wówczas Barcelona wygrała 5:4. Wtedy Szczęsny nie ustrzegł się błędów. Popełnił dwa katastrofalne, po których jego drużyna straciła gole.
Perfekcyjny występ Szczęsnego
W środę były bramkarz reprezentacji Polski zrehabilitował się za tamte wpadki. Hiszpańskie media jego środowy występ przeciwko Benfice określają jako "perfekcyjny". Kataloński "Sport" wystawił Polakowi najwyższą ocenę w drużynie – 9. Według dziennika "AS" to był "spektakularny" mecz wykonaniu Szczęsnego.
Polski bramkarz nie mógł narzekać na nudę i brak pracy. Od 22. minuty Barcelona grała w "10". po czerwonej kartce dla obrońcy Paua Cubarsiego. To spowodowało, że goście prawie przez cały mecz musieli bronić się blisko swojej bramki. Taka sytuacja sprawiła, że 35-letni golkiper miał sporo okazji, by się wykazać. "Szczęsny zatrzymywał absolutnie wszystko, interweniował rękami, nogami, bronił górne piłki. Kapitalny występ" – podsumował grę Polaka "Sport".
Flick miał rację, że postawił na Szczęsnego
W tej chwili chyba już nikt nie dziwi się dlaczego to Szczęsny, a nie Inaki Pena jest aktualnie pierwszym bramkarzem Barcelony. Decyzja Hansiego Flicka o postawieniu na Polaka obroniła się. Po środowym meczu w Lizbonie już nikt nie będzie go krytykował za posadzenie na ławce rezerwowych Hiszpana.
"Tek" (tak w Barcelonie mówią na Szczęsnego) był fantastyczny. Z każdym meczem jest pewniejszy. Wiem, że może grać na tym poziomie, ponieważ widzę go codziennie na treningach – powiedział po meczu Flick o Szczęsnym.
Szczęsny chce połowę nagrody MVP
Po meczu Szczęsny w świetnym humorze stanął przed kamerą stacji Canal Plus. Pedri zdobył nagrodę MVP dla najlepszego piłkarza meczu, ale myślę, że połowa powinna przypaść mnie - zażartował. Czy to był jego najlepszy mecz od powrotu z emerytury? Ten najlepszy w koszulce Barcelony dopiero nadejdzie - zapowiedział Polak.
Drugi z Polaków grający w Barcelonie, Robert Lewandowski nie zdobył w środę bramki. Przebywał na boisku do 79. minuty, po czym zmienił go Gerard Martin. Rewanż zostanie rozegrany 11 marca w Hiszpanii. Drużyna, która awansuje, zmierzy się w ćwierćfinale ze zwycięzcą dwumeczu między Borussią Dortmund a Lille OSC.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.