Podopieczni Luisa Enrique ulegli w środę w Madrycie ekipie Atletico 0:2 i odpadli w ćwierćfinale Champions League. Nie zakwalifikowali się do najlepszej czwórki dopiero po raz drugi w ciągu ostatnich dziewięciu lat. Obiekt w stolicy Hiszpanii opuszczali w fatalnych nastrojach. Kamery zarejestrowały siedzącego w autokarze Andresa Iniestę, który nie chciał z nikim rozmawiać i co rusz ocierał łzy.

Reklama

Była to trzecia porażka Katalończyków w ostatnich czterech meczach. Wcześniej zanotowali serię 39 meczów bez przegranej i wydawało się, że są nie do zatrzymania. Jednak wszystko zaczęło się "sypać" po El Clasico, w którym ulegli u siebie Realowi Madryt 1:2. Później pokonała ich także ekipa Realu Sociedad 1:0.

To zdecydowanie nie jest nasz najlepszy moment w tym sezonie. Nie da się grać perfekcyjnie przez tyle miesięcy. Trzeba pogratulować Atletico wszystkiego, czego dokonuje, i życzyć mu szczęścia - ocenił pomocnik Barcelony Gerard Pique, cytowany na oficjalnej stronie klubu.

Przewaga "Blaugrany" nad Atletico w tabeli ekstraklasy stopniała do trzech, a nad Realem - do czterech punktów. Rywalami stołecznych zespołów w tej kolejce będą znacznie niżej notowane Granada i Getafe, które walczą o utrzymanie. Potknięcie z Valencią będzie zatem dla Barcelony oznaczało prawdopodobnie duże problemy w walce o tytuł mistrzowski. Oprócz tego rywalizuje ona jeszcze o Puchar Hiszpanii - w finale 22 maja zagra z Sevillą, ale to spotkanie odbędzie się na stadionie Atletico, gdzie Katalończycy woleliby już w tym sezonie nie wracać...

Musimy teraz myśleć o lidze i finale Copa del Rey. Jeszcze całkiem duża część sezonu przed nami - powiedział obrońca Jordi Alba.

Nie zamierzamy się nad sobą użalać. Stało się, teraz trzeba się podnieść, skupić na ekstraklasie i przygotować na finał Pucharu - dodał Argentyńczyk Javier Mascherano.

Podnieść się musi także Valencia - po zupełnie nieudanym sezonie zajmuje dopiero 14. pozycję w tabeli i znacznie bliżej jej do strefy spadkowej niż do miejsca premiowanego awansem do europejskich pucharów. W miniony weekend "Nietoperze" przerwały jednak serię czterech kolejnych ligowych porażek i wygrały u siebie z Sevillą 2:1.

Spotkanie na Camp Nou zaplanowano na godzinę 20.30 w niedzielę. Ekipę gości po raz trzeci poprowadzi Pako Ayestaran, który zastąpił zwolnionego Anglika Gary'ego Neville'a. Atletico Madryt swój mecz z Granadą rozpocznie o 18.15, a Real zmierzy się na wyjeździe z Getafe w sobotę o 16. Sevilla Grzegorza Krychowiaka, które jest już praktycznie bez szans w walce o pierwszą czwórkę (do czwartego Villarreal traci 12 punktów), podejmie Deportivo La Coruna w niedzielę o 16.

Reklama