Dziennik Gazeta Prawana logo

Liga angielska: Man City prowadził 2:0, ale nie wygrał. Rooney uratował punkt dla Man Utd

21 stycznia 2017, 21:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gabriel Jesus
Gabriel Jesus/PAP/EPA
Manchester City, mimo prowadzenia 2:0, zremisował z wiceliderem Tottenhamem 2:2 w 22. kolejce piłkarskiej ekstraklasy Anglii. Manchester United dzięki bramce w doliczonym czasie Wayne'a Rooneya uratował punkt w starciu ze Stoke City (1:1). Sensacyjnej porażki doznał Liverpool.

Zajmujący piąte miejsce w tabeli podopieczni Pepa Guardioli zagrali u siebie z Tottenhamem dobre spotkanie, ale mimo tego nie zdołali odnieść zwycięstwa. Obie bramki zdobyli na początku drugiej połowy, po dwóch błędach francuskiego golkipera gości Hugo Llorisa.

Najpierw do opuszczonej przez niego bramki trafił Niemiec Leroy Sane, a w 54. minucie wynik podwyższył Belg Kevin De Bruyne (Lloris wypuścił chwilę wcześniej piłkę z rąk).

Goście zdołali jednak wyrównać. W 58. minucie kontaktową bramkę zdobył uderzeniem głową Dele Alli, natomiast w 77. minucie wynik ustalił Koreańczyk Son Heung-Min.

Tottenham (46 pkt) pozostał na drugim miejscu w tabeli, a jego sobotni rywal na piątym (43). Lider Chelsea Londyn (52) podejmie w niedzielę przedostatni Hull City.

W sobotę remis zanotowała również druga drużyna z Manchesteru - United. Szóste w tabeli "Czerwone diabły" (41 pkt) przegrywały na wyjeździe ze Stoke City od 19. minuty po samobójczym golu Hiszpana Juana Maty, ale w ostatnich sekundach wyrównał Wayne Rooney. Dzięki temu został najlepszym strzelcem w historii klubu - było to jego 250. trafienie. Wyprzedził legendarnego Bobby'ego Charltona (249).

Do dużej niespodzianki doszło w pierwszym sobotnim meczu. Trzeci Liverpool FC (45 pkt) przegrał u siebie 2:3 z ostatnią dotychczas drużyną w tabeli Swansea City, której bramki strzegł Łukasz Fabiański.

Zespół polskiego golkipera stracił najwięcej bramek w tym sezonie, natomiast Liverpool mógł się pochwalić najskuteczniejszą ofensywą. "The Reds" byli zdecydowanymi faworytami, ale w 52. minucie przegrywali już 0:2. Obie bramki dla "Łabędzi" zdobył Hiszpan Fernando Llorente. Gospodarze zdołali odpowiedzieć w 55. i 69. minucie, gdy polskiego bramkarza dwukrotnie pokonał Brazylijczyk Roberto Firmino.

Ostatnie słowo należało jednak do walczących o utrzymanie w lidze gości. W 74. minucie wynik spotkania ustalił czołowy piłkarz reprezentacji Islandii Gylfi Sigurdsson.

To pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Swansea City nad Liverpoolem w Premier League, natomiast w 2012 roku walijski zespół dokonał takiej sztuki w Pucharze Ligi.

Swansea z dorobkiem 18 punktów awansowała na 17. miejsce. Inny zespół z polskim bramkarzem w składzie - AFC Bournemouth - zremisował u siebie z Watfordem 2:2. Drużyna Artura Boruca jest obecnie jedenasta w tabeli (26 pkt).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj