Urodzony w 2006 roku Guiu pojawił się na boisku w 79. minucie, a chwilę później po raz pierwszy miał piłkę przy nodze i od razu dał gospodarzom prowadzenie, wykańczając akcję po prostopadłym podaniu od Portugalczyka Joao Felixa.
Dziennikarze internetowego serwisu dziennika "Marca" wyliczyli, że od wejścia Guiu na plac gry do zdobycia gola minęły 23 sekundy.
Debiutanta z trybun oklaskiwali m.in. Lewandowski i Holender Frenkie De Jong. Obaj pauzują z powodu kontuzji i nie wiadomo, czy zdążą wyleczyć się przed następnym weekendem, kiedy "Duma Katalonii" zmierzy się z Realem Madryt.
Athletic Bilbao nie potrafił pokonać Barcelony w ósmym kolejnym meczu ligowym. Na tę passę składa się jeden remis i siedem porażek. Od kiedy drużyna z Katalonii gra pod wodzą trenera Xaviego Hernandeza, Baskowie nie strzelili jej nawet jednej bramki.
Barcelona pozostaje jedynym niepokonanym zespołem w ekstraklasie, ale w tabeli zajmuje trzecie miejsce. Ma 24 punkty i traci jeden do prowadzącego Realu oraz swojego lokalnego rywala z Katalonii - Girony.
Wicelider wprawdzie po 24 minutach przegrywał u siebie z ostatnią w tabeli Almerią 0:2 po trafieniach Brazylijczyka Leo Baptistao, ale stratę z nawiązką odrobił jeszcze przed przerwą. Na listę strzelców wpisali się Ivan Martin (37.) i dwukrotnie Ukrainiec Artem Dowbyk (39. i 43.). W drugiej połowie jeszcze po jednym golu dla gospodarzy zdobyli Brazylijczyk Savio (71.) i Urugwajczyk Cristhian Stuani (85.), dzięki czemu Girona zwyciężyła 5:2.
Ten zespół bardzo w siebie wierzy i znajduje się w tym momencie w spektakularnej formie. Na początku zabrakło przede wszystkim koncentracji. Takie rzeczy nie mogą się zdarzać, bo mogą zdecydować o wyniku meczu - przestrzegł trener zwycięzców Michel Sanchez, który poprowadził w niedzielę ten zespół po raz setny.
Girona przegrała dotychczas tylko jedno spotkanie w tym sezonie ligowym - z Realem 0:3. "Królewscy" stracili punkty w sobotę, remisując na wyjeździe z Sevillą 1:1.
Na zakończenie 10. kolejki w poniedziałek Valencia podejmie Cadiz.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.