Real przegrywał już 0:2
Gospodarze po trzydziestu minutach prowadzili 2:0. Najpierw w 27. minucie pierwszego gola dla "Nietoperzy" strzelił Hugo Duro. Zaledwie trzy minuty później prowadzenie podwyższył Roman Jaremczuk.
"Królewscy" straty zaczęli odrabiać jeszcze przed przerwą. Kontaktową bramkę tuż przed zejściem do szatni zdobył Vicicius Junior.
Ten sam zawodnik w 76. minucie doprowadził do remisu. Przypomnijmy, że rok temu Brazylijczyk na stadionie w Walencji był obrażany przez miejscowych kibiców na tle rasistowskim.
Czy Gil Manzano wypaczył wynik meczu?
Na tym nie koniec emocji na Mestalla. Najpierw w doliczonym czasie gry sędzia Jesus Gil Manzano podyktował rzut karny dla Valencii, lecz po interwencji VAR zmienił decyzję. Arbiter główny był też "bohaterem" ostatniej akcji. Gola dla Realu głową strzelił Jude Bellingham, ale Gil Manzano nie uznał trafienia, bo ułamek sekundy wcześniej (gdy piłka leciała już do bramki) zakończył mecz.
Na murawie wywiązało się zamieszanie. Piłkarze z Madrytu mieli ogromne pretensje do sędziego. Najmocniej protestował strzelec nieuznanego gola. W efekcie za swoje zachowanie został jeszcze ukarany czerwoną kartką.
Mimo remisu "Królewscy" z dorobkiem 66 punktów nadal prowadzą w tabeli ligi hiszpańskiej.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.