Kontakt z córką dodał bramkarzowi dodatkowych sił
Dobra dyspozycja 35-latka przydała się Koreańczykom; popisał się kluczowymi interwencjami w końcówce meczu w Guadalajarze. Po meczu Kim Seung-gyu wyznał, że natchnęła go w tym dniu córka.
Wcześniej widziałem ją tylko śpiącą, ale dziś nawet nawiązała ze mną kontakt wzrokowy. To dodało mi dodatkowej siły. Dominowaliśmy w meczu, ale i tak straciliśmy pierwszą bramkę. Gdyby spotkanie zakończyło się w ten sposób, to byłaby to moja osobista porażka - powiedział szczęśliwy Kim, cytowany przez "The Korea Times".
Zwycięstwo nagrodą za żmudną rehabilitację
To już czwarty mundial w karierze Kima. Wcześniej rozegrał tylko jeden mecz w MŚ 2014 roku. W turniejach finałowych w latach 2018 i 2022 pełnił role rezerwowego, przegrywając rywalizację między słupkami z Jo Hyeon-woo.
Kariera Kima wydawała się zagrożona na początku 2024 roku, kiedy doznał zerwania więzadła w kolanie. Koreańczyk ocenił, że czwartkowe zwycięstwo było nagrodą za pracę, jaką włożył podczas długiej i żmudnej rehabilitacji.
Rok temu o tej porze zastanawiałem się, czy kiedykolwiek wrócę do formy. Teraz mam nadzieję, że będę mógł zainspirować innych kontuzjowanych zawodników w trakcie rehabilitacji - podsumował koreański bramkarz.