Dziennik Gazeta Prawana logo

Mundial 2026. Wielka sensacja na mistrzostwach świata. Hiszpania połamała sobie zęby na debiutancie

dzisiaj, 20:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mundial 2026. Wielka sensacja na mistrzostwach świata. Hiszpania połamała sobie zęby na debiutancie
Mundial 2026. Wielka sensacja na mistrzostwach świata. Hiszpania połamała sobie zęby na debiutancie/PAP/EPA
Hiszpania jest głównym faworytem do wygrania mistrzostw świata w piłce nożnej. Dla podopiecznych Luisa de la Fuente mecz z Republiką Zielonego Przylądka miał być spacerkiem. Rzeczywistość jednak okazała się bolesna dla piłkarzy wartych setki milionów euro, którzy połamali sobie zęby w konfrontacji z absolutnym debiutantem na mundialu. Rozegrane na Mercedes-Benz Stadium w Atlancie spotkanie zakończyło się remisem 0:0.

Torres z pięciu metrów trafił w poprzeczkę

Kibice, którzy liczyli na podobny grad goli jak w konfrontacjach Niemcy - Curacao (7:1) lub Szwecja - Tunezja (5:1), srodze się zawiedli. Chyba nikt się jednak nie spodziewał, że w Atlancie w spotkaniu Goliata z Dawidem nie padnie żadna bramka. Był to jednocześnie pierwszy mecz na tym turnieju, w którym obaj bramkarze zachowali czyste konto.

Triumfatorzy mundialu z 2010 roku i aktualni złoci medaliści mistrzostw Europy, którzy rozpoczęli spotkanie z Lamine Yamalem na ławce rezerwowych, mieli bardzo wyraźną przewagę, często zamykali rywali w ich polu karnym, jednak pierwszą dogodną okazję wypracowali sobie dopiero w 39. minucie.

Po zgraniu głową Marco Cucurelli Ferran Torres trafił z pięciu metrów w poprzeczkę, natomiast piłkę po dobitce głową Mikela Oyarzabala w efektowny sposób przerzucił nad bramką Vozinha.

Golkiper Kabowerdeńczyków, który 3 czerwca skończył 40 lat i w minionym sezonie występował w dziewiątym zespole portugalskiej drugiej ligii GD Chavez, popisał się w pierwszej połowie jeszcze dwoma bardzo dobrymi interwencjami. W 45. minucie obronił uderzenie Torresa z pola karnego (ponownie podawał Cucurella), natomiast w doliczonym czasie poradził sobie ze strzałem głową Aymerica Laporte.

Yamal ożywił grę Hiszpanów, ale tylko na chwilę

Lamine Yamal pojawił się na murawie w 71. minucie, kiedy zastąpił swojego klubowego kolegę Gaviego. Dzięki kilku dynamicznym rajdom skrzydłowego Barcelony akcje Hiszpanów, którzy do tej pory bili głową w defensywny mur wyspiarzy, nabrały trochę tempa, jednak animuszu nie starczyło im na długo.

Podopieczni trenera Luisa de la Fuente sprawiali wrażenie, jakby zwycięstwo należało im się z urzędu. W ich grze brakowało zdecydowania i szczególnej determinacji, starali się "klepać" piłkę (wymienili, głównie w środku pola, 804 podania, z których aż 745 było celnych), za mało było akcji skrzydłami oraz strzałów.

Ambitni Kabowerdeńczycy atakowali sporadycznie. W 90. minucie po jedynym rzucie rożnym (Hiszpanie mieli ich 11) Diney Borges główkował wprost w Unai Simona.

Po ostatnim gwizdku kibice Republiki Zielonego Przylądka mogli rozpocząć świętowanie historycznego sukcesu. Tym bardziej, że poniedziałek został przez rząd tego niewielkiego kraju ogłoszony dniem wolnym od pracy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj