Modric sprokurował rzut karny
To był też pojedynek dwóch wielkich gwiazd Harry'ego Kane’a i Luki Modricia. Napastnik Bayernu Monachium wystąpił w reprezentacji po raz 116., a pomocnik AC Milanu - 199. Dla Modricia to spotkanie zaczęło się jednak fatalnie, bowiem w dość niegroźnej sytuacji mocno spóźnił się z interwencją w polu karnym i kopnął nogą Noniego Madueke. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Kane, ale bramkarz Dominik Livaković wyczuł intencję snajpera i obronił strzał. Radość Chorwatów trwała krótko, gdyż okazało się, że ich golkiper za szybko opuścił linię bramkową i kapitan reprezentacji Anglii otrzymał drugą szansę. Tym razem ją wykorzystał, strzelając w ten sam róg i zanotował 80. bramkę w kadrze.
Szybko zdobyty gol dodał pewności podopiecznym Thomasa Tuchela, którzy momentami starali się uśpić przeciwnika, by dwoma, trzema podaniami stworzyć zagrożenie w polu karnym. Tempo spotkania może nie było imponujące, ale Anglikom taki sposób prowadzenia meczu najwyraźniej odpowiadał.
Kane dogonił Linekera
Brązowi medaliści sprzed czterech lat otrząsnęli się dopiero po pół godzinie. Ich akcje nie stanowiły jednak większego kłopotu angielskiej defensywie, ale do czasu. W 36. minucie Chorwaci przejęli piłkę na połowie przeciwnika, Petar Susić wycofał piłkę przed linię pola karnego, a nadbiegający Martin Baturina huknął nie do obrony. To był pierwszy celny strzał drużyny Zlatko Dalicia w tym spotkaniu.
Pięć minut później wyspiarze znów wyszli na prowadzenie. Niezawodny Kane wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego Declana Rice'a i głową ponownie pokonał Livakovicia. 32-letni napastnik zanotował 10. trafienie na mundialu i w tej klasyfikacji dogonił rekordzistę angielskiej reprezentacji Gary'ego Linekera.
Chorwaci jednak nie rezygnowali i próbowali ponownie wyrównać. Wydawało się, że nie zdążą tego uczynić przed przerwą, ale na kilka sekund przed upływem piątej minuty doliczonego czasu gry przeprowadzili niezwykle efektowną akcję. Piłkę w pole karne wrzucił Mario Pasalić, Ivan Perisić sprytnie głową odegrał do niepilnowanego Petara Musy, a ten z bliska nie dał szans Jordanowi Pickfordowi.
Livaković przedłużał nadzieję Chorwatów
Pierwsza połowa przyniosła sporo emocji, ale i druga część spotkania również zaczęła się obiecująco. Już pierwsza akcja Anglików zakończyła się powodzeniem. Jude Bellingham uciekł Mario Pasaliciowi i precyzyjnym strzałem w długi róg sfinalizował szybki atak.
Po chwili ten sam zawodnik mógł podwyższyć wynik, ale Livaković był na posterunku, podobnie jak przy mocnym uderzeniu Rice'a. Podopieczni Tuchela momentami zamykali przeciwnika na ich własnym polu karnym, a Chorwaci wręcz cudem uniknęli utraty kolejnych goli. Po dośrodkowaniach Rice'a z rzutów rożnych na przedpolu bramki Livakovicia było bardzo gorąco. Anglicy mieli zdecydowaną przewagę, lecz nie potrafili "zamknąć" meczu.
Rashford dobił Chorwatów
Piłkarze z Bałkanów dopiero w 75 min. poważniej zagrozili bramce Pickforda. Rezerwowy Marco Pasalić po indywidualnej akcji mocno uderzył w światło bramki i sprawił 32-letniemu bramkarzowi sporo kłopotów. Po chwili golkiper Chorwatów znów uratował swój zespół od utraty gola wygrywając pojedynek jeden na jeden z Djedem Spence'em.
Livaković był już bezradny po akcji wprowadzonego z ławki rezerwowych Marcusa Rashforda, który łatwo zwiódł obrońcę i płaskim strzałem ustalił wynik spotkania.
Chorwacja w kolejnym meczu grupy L we wtorek zmierzy się z Panamą, a Anglia zagra z Ghaną.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.