Egipt zaskoczył Argentynę
Mecz nie mógł się rozpocząć lepiej dla "Faraonów". Piłkarze z Afryki już w 15. minucie objęli prowadzenie. Yasser Ibrahim wykorzystał idealne dośrodkowanie z prawej strony i strzałem głową pokonał Emiliano Martineza.
Messi niechlubnie zapisał się w historii mundiali
Argentyńczycy szybko mieli okazję do wyrównania. Lepszej w sumie nie mogli sobie wymarzyć. W 21. minucie po faulu na Nicolasie Tagliafico sędzia podyktował rzut karny dla aktualnych mistrzów świata.
Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Lionel Messi. 39-latek przegrał jednak pojedynek z bramkarzem reprezentacji Egiptu. Gwiazdor Interu Miami uderzył sygnalizowanie i Mostafa Shobeir bez większego problemu odbił piłkę.
To już drugi rzut karny zmarnowany przez Messiego na tym mundialu. Były gracz Barcelony jest pierwszym piłkarzem w historii, który zaliczył dwa pudła z karnych w jednej edycji mistrzostw świata.
VAR zabrał gola Egipcjanom
Argentyńczycy przed przerwą mieli jeszcze dwie dobre okazje do zmiany wyniku. W obu przypadkach na wysokości zadania stawał Shobeir.
W 58. minucie Argentyńczycy mieli sporo szczęścia. Egipcjanie wyprowadzili kontratak, po którym Mostafa Zaki Abdelraouf umieścił piłkę w siatce, ale gol nie został zaliczony. Bramka została anulowana po interwencji VAR. Sędziowie dopatrzyli się, że chwilę wcześniej faulowany był jeden z piłkarzy z Ameryki Południowej.
W 67. minucie jednak już żadnych wątpliwości nie było. Zawodnicy z Afryki po rzucie rożnym dla Argentyny przeprowadzili kolejną szybką akcję, którą wykończył Abdelraouf. Tym razem wszystko odbyło zgodnie z przepisami.
Messi uratował Argentynę
Argentyna z nożem na gardle wzięła się do pracy. Pierwsze skrzypce grał Messi. Najpierw w 79. minucie kapitan Albiceleste dograł piłkę na głowę Cristiana Romero, a ten z bliska zdobył kontaktową bramkę. Mistrzowie świata poszli za ciosem. Cztery minuty później było już 2:2. Autorem wyrównującego gola był Messi.
Na tym nie koniec. W doliczonym czasie gry zabójczy cios zadał Enzo Fernandez. Pomocnik Chelsea Londyn po dośrodkowaniu Lautaro Martineza pięknym uderzeniem głową zdobył dla Argentyny bramkę na wagę awansu do ćwierćfinału mistrzostw świata.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.