Dziennik Gazeta Prawana logo

Nieznany gatunek mięczaków nazwany na cześć bramkarz Republiki Zielonego Przylądka

42 minut temu
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Nieznany gatunek mięczaków nazwany na cześć bramkarz Republiki Zielonego Przylądka
Nieznany gatunek mięczaków nazwany na cześć bramkarz Republiki Zielonego Przylądka/East News
Bramkarz reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka został bohaterem tegorocznego mundialu. Vozinha był najpopularniejszym i najlepszym zawodnikiem narodowej drużyny swojego kraju. Jeden z biologów na jego cześć nazwał nieznany dotychczas nauce gatunek mięczaków.

Aldisa Vozinha został odkryty kilka miesięcy temu

Cytowany przez kabowerdyjskie media hiszpański biolog Jesus Ortea z uniwersytetu w Oviedo wyjaśnił, że nazwany od imienia golkipera Cabo Verde gatunek nosi łacińską nazwę Aldisa Vozinha.

Inny biolog z wydziału nauk morskich na kabowerdyjskim uniwersytecie w Mindelo Rui Freitas sprecyzował w rozmowie z rozgłośnią Morabeza, że nieznane nauce zwierzę zostało odkryte kilka miesięcy temu, czyli przed mundialem, w wodach Morza Karaibskiego.

Nazwę mięczaka hiszpański biolog przypisał 40-letniemu bramkarzowi Cabo Verde po jego udanym debiucie w pierwszym meczu mundialu przeciwko Hiszpanii. Aktualni mistrzowie Europy zostali zatrzymani przez defensywę kabowerdyjską, a bohaterem meczu zakończonego bezbramkowym remisem stał się właśnie zawodnik pochodzący z Mindelo.

26 mln obserwujących na Instagramie

Vozinha cieszy się rosnącą popularnością od czasu pierwszego mundialowego spotkania. O ile przed meczem z Hiszpanią miał on na swoim koncie na Instagramie 50 tys. sympatyków, to obecnie jest ich tam już ponad 26 mln.

Pochodzący z kabowerdyjskiej wyspy Sao Vicente Inacio Montrond, który mecze "Niebieskich Rekinów" oglądał ze swoją rodziną w lizbońskiej strefie kibica, przyznaje, że Vozinha stał się "niejako wizytówką Republiki Zielonego Przylądka". Przed mundialem o tym sędziwym już jak na piłkarza graczu słyszało niewielu kibiców - powiedział Montrond, zaznaczając, że drugoligowy klub Chaves, w którym występował Vozinha, przed mundialem nie zdecydował się na przedłużenie umowy z 40-latkiem. Ten obecnie przeżywa swoją drugą młodość.

Kolejka chętnych do zatrudnienia 40-letniego bramkarza

Z dnia na dzień rośnie liczba klubów zainteresowanych nabyciem szacowanego na zaledwie 50 tys. euro kabowerdyjskiego bramkarza. Wśród nich jest m.in. Inter Miami, brazylijskie Ceara SC, Avai FC i Atletico Club Goianiense, a także hiszpański Betis Sewilla i saudyjski Al-Diriyah FC.

Kibic afrykańskiej drużyny z Lizbony Antonio Salvador przyznaje, że zarówno Vozinha, jak i jego rodacy nie należą do "mięczaków" i są przyzwyczajeni do wyzwań oraz ciężkiej pracy. Kibic Cabo Verde dodał, że przykład golkipera, który w przeszłości równolegle grał w piłkę i pracował na budowie, aby utrzymać rodzinę, dowodzi zaangażowania oraz poświęcenia ludzi z tego atlantyckiego archipelagu.

Podobne zdanie ma Clara Marques, przewodnicząca rady miasta Praia, stolicy Republiki Zielonego Przylądka. Uważa, że tegoroczny mundial stanowi początek większego zainteresowania na świecie piłkarzami z Cabo Verde oraz zwyczajnymi obywatelami tej byłej portugalskiej kolonii. Kabowerdyjczycy są rozsiani po całym świecie, więc po mundialowym sukcesie w wielu krajach świata ludzie będą patrzeć na nich przez pryzmat sukcesu naszej drużyny narodowej - powiedziała Marques przypominając, że kabowerdyjski zespół o mały włos nie wyrzucił z turnieju Argentyny w 1/16 finału MŚ.

Ekipa kierowana przez trenera Bubistę pokazała, jacy są Kabowerdyjczycy. To ludzie ciężkiej pracy, ceniący tradycję i rodzinę oraz gotowi do licznych poświęceń - podsumowała Clara Marques.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraEkspert krytykuje Abramowicz. "Psycholog nie przygotowała Świątek na trudne momenty" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj