Na boisku trzeszczały kości
W pierwszej połowie było mało piłki w piłce. Nad jakością dominowała walka. Momentami na boisku była "rzeźnia". Piłkarze obu drużyn do przerwy popełnili aż dziewiętnaście fauli. Sporą pobłażliwością wykazał się prowadzący zawody Ismail Elfath. Sędzia z USA pokazał tylko po jednej żółtej kartce.
O ile przepisy gry były łamane bardzo często, to sytuacji bramkowych w pierwszych 45. minutach praktycznie nie było. Zarówno Anglicy jak i Argentyńczycy bez pardonu przerywali każda groźnie zapowiadającą się akcję rywali. Kości dosłownie trzeszczały.
Gordon dał Anglii prowadzenie
Po zmianie stron nadal ostrych męskich starć nie brakowało, ale również ożywiła się gra. Pierwsi swoje okazje mieli Argentyńczycy. Julian Alvarez jednak za pierwszym razem trafił w Jordana Pickforda, a za drugim w boczną siatkę.
Lepszą skutecznością wykazał się Anthony Gordon. W 55. minucie Anglik zamknął akcję na dalszym słupku i z bliska wpakował piłkę do bramki Emiliano Martineza.
Argentyńczycy zepchnęli Anglików do obrony
Po stracie gola podopieczni Lionela Scaloniego od razu rzucili się do ataku. Zepchnęli Anglików do głębokiej defensywy, którzy całym zespołem bronili się w okolicach własnego pola karnego.
W 69. minucie w dogodnej sytuacji do wyrównania znalazł się Nico Gonzalez. Piłkarz, który chwilę wcześniej wszedł z ławki rezerwowych z po dośrodkowaniu Lionela Messiego uderzył głową z pięciu metrów, ale kapitalną interwencją popisał się Pickford.
Dwie asysty Messiego
W 75. minucie stuprocentową okazję miał Alexis Mac Allister. Tym razem jednak też nie udało się pokonać bramkarza Anglików. Chwilę później ten sam zawodnik znów stanął przed kolejną szansą, ale ponownie nie zdołał umieścić piłki w siatce.
W 85. minucie Pickford wreszcie skapitulował. Po rzucie rożnym Messi dograł piłkę przed pole karne, a Enzo Fernandez fantastycznym strzałem doprowadził do remisu.
Po upływie regulaminowych 90. minut sędzia doliczył dodatkowych dziewięć. Po kolejnych 120 sekundach było już 2:1 dla Argentyny. Mac Allister trafił w słupek. Odbita piłka trafiła pod nogi Messiego, który dośrodkował na głowę Lautaro Martineza. Napastnik Interu Mediolan nie mógł tego zmarnować. Strzałem głową zapewnił Argentynie zwycięstwo i awans do finału mundialu.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
