Dziennik Gazeta Prawana logo

Mariusz Wlazły: Pracujemy, żeby powrócił nasz styl

17 października 2018, 21:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Siatkarz Chemika Bydgoszcz Nikola Kovacevic (L) oraz Mariusz Wlazły (C)i Jakub Kochanowski (P) z PGE Skry Bełchatów
Siatkarz Chemika Bydgoszcz Nikola Kovacevic (L) oraz Mariusz Wlazły (C)i Jakub Kochanowski (P) z PGE Skry Bełchatów/PAP
Jeszcze pracujemy, żeby powrócił nasz styl gry - przyznał kapitan PGE Skry Bełchatów Mariusz Wlazły po pierwszym zwycięstwie siatkarskich mistrzów Polski w tym sezonie. W środę jego drużyna pokonała MKS Będzin 3:1 (25:21, 25:27, 25:18, 25:20).

Przed własną publicznością siatkarze PGE Skry zrehabilitowali się za porażkę z poniedziałku, kiedy na inaugurację rozgrywek ekstraklasy ulegli w Bydgoszczy Chemikowi 2:3. Jak jednak przyznawali po środowym triumfie bełchatowianie, w ich grze jeszcze nie wszystko funkcjonuje na wysokim poziomie, o czym świadczy przegrana w drugim secie.

"Musieliśmy zacząć grać swoją siatkówkę i przywrócić ducha walki. Zrobiło się trochę za smutno i już w tej drugiej partii staraliśmy się powrócić do dobrej gry. W pierwszym secie wygraliśmy wysoko, a w drugim kilka błędów nie pozwoliło nam, żeby bić się o zwycięstwo w spokojnym stylu" – ocenił Wlazły.

Karol Kłos dodał, że pierwsze ligowe zwycięstwo cieszy, lecz - jak ocenił - jest wiele rzeczy, nad którymi trzeba popracować. "Ale chyba nikt nie łudził się, że po tygodniu, w którym jesteśmy wszyscy razem, będziemy świetnie grać i nie będzie niczego do poprawy. Ważne, że walczyliśmy i wygraliśmy za trzy punkty u siebie. To bardzo cieszy, bo możemy skupić się na kolejnym przeciwniku" – podkreślił środkowy.

Zaznaczył, że porażka na inaugurację ligi jest już historią i jak zapewnił nikt w jego zespole po spotkaniu w Bydgoszczy nie spuścił głów. "Taki mecz jest dobrą nauczką. Wiedzieliśmy i mówiliśmy sobie, że w tym sezonie nie będzie łatwo i każdy będzie chciał bić mistrza. Tak właśnie jest i na pewno w kolejnych spotkaniach nie będzie łatwiej" – tłumaczył Kłos.

Wlazły ocenił, że liga w tym roku może być wyrównana. Zwrócił uwagę, że na początku rozgrywek w lepszej sytuacji są zespoły, które w swoich szeregach nie mają kadrowiczów, bo – jak tłumaczył – od startu przygotowań mogły trenować w pełnym zestawieniu. Tymczasem do PGE Skry dopiero w ubiegłym tygodniu powróciła trójka mistrzów świata – Jakub Kochanowski, Artur Szalpuk i Grzegorz Łomacz oraz reprezentant Serbii Milan Katic.

"My długo nie jesteśmy razem. Musimy wiele rzeczy nadrobić i cały czas próbujemy wyciągnąć co się da na każdej jednostce treningowej. Jeszcze pracujemy, żeby nasz styl gry jak najszybciej powrócił" – zaznaczył kapitan mistrzów Polski.

Doświadczony atakujący mecz z MKS Będzin rozpoczął w kwadracie dla rezerwowych, ale - jak zapewnił - nie był zaskoczony decyzją trenera Roberto Piazzy. "To było zaplanowane od początku, że dziś zacznie Renee Teppan. W ciągu kilku dni mamy bardzo dużo spotkań, więc szkoleniowiec chce oszczędzić nasze siły i będzie rotował składem" – wyjaśnił Wlazły.

Zwrócił uwagę, że teraz przed Skrą dwa trudne mecze z… Treflem Gdańsk. W sobotę o godz. 14.45 obie drużyny zmierzą się w bełchatowskiej hali Energia o ligowe punkty, a stawką konfrontacji za tydzień w środę w Gdańsku będzie Superpuchar Polski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj