Już wiadomo, dlaczego polscy siatkarze skompromitowali się na mistrzostwach Europy. Wszystko przez Mariusza Wlazłego, a właściwie jego brak. "Mariusz wbił reprezentacji Polski nóż w plecy? Można tak powiedzieć. Żaden z nas nie jest jednak Mariuszem Wlazłym i nie wie, co w jego głowie faktycznie siedzi" - twierdzi Paweł Zagumny.
Oczywiście nikt nie zaprzecza, że forma polskich siatkarzy także do najlepszych nie należała. "Kryzys musiał kiedyś przyjść. Pech chciał, że zdarzył się w najgorszym momencie. Nie można przez cały czas grać na tak wysokim poziomie, jak my czyniliśmy to przez kilka kolejnych miesięcy, jeszcze w pierwszej połowie tego roku. Niestety, nie wytrwaliśmy w formie" - przekonuje Paweł Zagumny.
"Guma" twierdzi, że Polacy graliby lepiej, gdyby nie plaga kontuzji. "W Moskwie zabrakło dwóch kluczowych zawodników. A w siatkówkę nie można grać jedną szóstką. Trzeba mieć odpowiednie wsparcie graczy z ławki rezerwowych. Nam go podczas mistrzostw Europy zabrakło" - mówi w rozmowie z "Życiem Warszawy".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|