Polacy zmierzą się z Rosjanami we wtorek w Gdańsku. "Sborna" to jedna z najbardziej utytułowanych drużyn w historii siatkówki - w samym XXI wieku zdobyła pięć medali olimpijskich, sześć medali ME, dwukrotnie stanęła na podium Pucharu Świata, wielokrotnie była w "trójce" Ligi Światowej i wygrała dwie pierwsze edycje będącej jej następczynią Ligi Narodów. Jedynie w mistrzostwach świata przez ostatnie 21 lat tej reprezentacji się słabiej wiodło, czego efektem jest tylko jeden krążek.

Reklama

Rosjanie bez "armat"

Do trwającego obecnie czempionatu Starego Kontynentu podopieczni trenera Tuomasa Sammelvuo przystąpili jako świeżo upieczeni srebrni medaliści igrzysk w Tokio. Obecnie jednak w ich składzie brakuje obu atakujących - Maksyma Michajłowa i Wiktora Poletajewa wykluczyły problemy zdrowotne. Szczególnie znacząca jest nieobecność pierwszego z nich, który od lat jest czołową postacią rosyjskiej ekipy. Wobec kłopotów kadrowych na tej pozycji przestawiony na nią został teraz Jegor Kliuka, nominalny przyjmujący.

Michajłow to ikona i wszyscy wiedzą, że to on przejmował inicjatywę szczególnie w tych trudnych i ważnych momentach. Potrafił też dorzucić coś na zagrywce. Moim zdaniem Kliuka jest to na tyle dobry zawodnik - który ma olbrzymi potencjał fizyczny - więc czy na pozycji przyjmującego, czy atakującego, jest bardzo groźny. Na pewno jego gra w ofensywie opiera się na wykorzystaniu możliwości fizycznych, a nie na takich typowych kierunkach, które atakujący potrafi jeszcze pozmieniać. Z tym może on mieć pewien problem - analizował Kaźmierczak.

Jak dodał, dzięki zmianie pozycji przez Kliukę "Sborna" zyskała pewien atut - w niektórych sytuacjach może w niej przyjmować aż czterech graczy.

Robili to już podczas tych ME. Na pewno to będzie trudniejsze zadanie dla serwującego, by gdzieś zmieścić tę piłkę i posłać asa. Ale za to stworzy się więcej konfliktów między rosyjskimi zawodnikami, bo przy takim wariancie potrzeba czasu, by złapać automatyzm. Miejmy więc nadzieję, że nasza zagrywka jest na tyle silna, że będziemy potrafili sobie poradzić. Myślę, że na tym poziomie właśnie rozstrzygnie się mecz - kto będzie lepiej zagrywał i zdobywał wtedy punkty, ten wygra. Miejmy nadzieję, że to będziemy my - podkreślił.

Atutem blok

Statystyk mistrzów świata nie ma wątpliwości, że dużym atutem wtorkowych rywali jest wysoki i szczelny blok.

Reklama

Wracając do Kliuki, to on skacze bardzo wysoko i pracuje mocno rękoma, szukając piłki. To jest charakterystyczne dla naprawdę niewielu zawodników na świecie. Pozostali też potrafią blokować. Będziemy się musieli naprawdę dobrze postawić. Na pewno nie jest to zespół słynący z dobrej obrony, więc oby wszystkie techniczne zagrania przynosiły nam punkty - wyliczał.

Zwrócił on też uwagę na częstą rotację na pozycji rozgrywającego w zespole Sammelvuo.

Igor Kobzar i Paweł Pankow wymieniają się regularnie i dostosowują do zespołu. Mam wrażenie, że jak mecz się nie układa, to najczęściej ich trener dokonuje właśnie zmiany na rozegraniu, a nie na innych pozycjach. Pankow, wchodząc na boisko, dokłada zagrywkę i dobre warunki w bloku i wówczas ta ściana robi się jeszcze pełniejsza i jest już naprawdę ciężko ją przejść - podkreślił.

Pomóc mogą kibice

Polacy awansowali do ćwierćfinału z kompletem zwycięstw na koncie, a w 1/8 finału rozgromili Finów i w żadnym z trzech setów nie stracili więcej niż 16 punktów. Rosjanie z kolei zanotowali kilka wpadek w fazie grupowej, a w meczu o awans do "ósemki" mieli trochę kłopotów z Ukraińcami, których ostatecznie pokonali 3:1.

Ciężko mi ocenić, z czego wynikały te ich problemy w grupie. Natomiast mają dobrą zagrywkę i tego musimy się obawiać. Jak już mówiłem, od zagrywki i przyjęcia wiele będzie w jutrzejszym spotkaniu zależało. Chodzi o to, by starać się nie popełniać błędów, dać sobie czas, grać na wysokiej piłce, mieć tę możliwość kontynuowania akcji. Jak się zdarzy as przy linii po stronie przeciwników, to wiadomo, że nie ma się na to wpływu, ale na tym ogółem to będzie polegało. Myślę, że to będzie mocna, agresywna i ofensywna siatkówka - zapowiedział Kaźmierczak.

Nie kryje on, że bardzo ważne będzie wsparcie zasiadających na trybunach Ergo Areny kibiców.

Jak graliśmy z Finami i prowadziliśmy czasem nawet 10 punktami, to cały czas bardzo fajnie nas dopingowali. Jestem pewny, że w meczu z Rosjanami będą nas wspierać od pierwszego do ostatniego punktu i to nas poniesie do zwycięstwa. Ergo Arena jest pod tym względem wdzięczna, że kibice są bardzo blisko boiska i dobrze ich słychać. Miejmy nadzieję, że to będzie też przeszkadzało Rosjanom - zaznaczył.

Zwrócił on też uwagę na rolę Dmitrija Wołkowa. Jego zdaniem 26-letni przyjmujący, który jest jedną z czołowych postaci w zespole i ma już pewne doświadczenie, słynie z tego, że lubi czasem prowokować.

Pewnie będzie gdzieś tam szalał i skończy niejeden atak, a może i zablokuje. Po zdobytym punkcie potrafi pobiegać parę metrów, pokrzyczeć. Wydaje mi się, że będzie to ciekawe, jak będzie zaczepiał kibiców, ale nie wierzę, żeby oni go nie przekrzyczeli. Miejmy nadzieję, że to jednak nie będzie miało znaczenia i na boisku po prostu pokażemy, że jesteśmy lepszym zespołem. Liczy się efekt końcowy, a nie pojedyncze akcje i liczę, że mamy więcej jakości w tym turnieju oraz gramy już fajnie jako zespół. U nich brak atakującego i przestawienie Kliuki sprawia, że można powiedzieć, iż na przyjęciu już wyczerpali opcje i będą mieli problem, żeby zastąpić dobrej jakości zawodnika - podsumował członek sztabu szkoleniowego biało-czerwonych.

Bilans na remis

Pod wodzą Heynena Polacy sześciokrotnie mierzyli się ze "Sborną" i bilans jest remisowy. Ani razu jednak w tym czasie nie trafili na siebie na imprezie rangi mistrzowskiej. Ostatnio rywalizowali w czerwcu w pierwszej fazie LN i spotkanie zakończyło się wygraną mistrzów globu 3:1. Taki sam wynik padł w ostatniej aż do teraz konfrontacji tych ekip w ME, a był nią pojedynek o brąz sprzed 10 lat. Do pełnych dramaturgii pięciosetowych dreszczowców w obecnym stuleciu między tymi zespołami doszło zaś trzykrotnie w mistrzostwach świata - w drugiej fazie grupowej w 2002 roku górą byli Rosjanie, a na drugiej fazie rywalizacji w 2006 roku i w trzeciej osiem lat później triumfowali biało-czerwoni.

Wtorkowy mecz Polaków z Rosjanami rozpocznie się o godz. 20.30. Trzy godziny wcześniej w Gdańsku o awans do półfinału powalczą broniący tytułu Serbowie i Holendrzy.