Adam Małysz nabrał pewności, że powrót pod opiekę Hannu Lepisto to była dla niego najlepsza decyzja. Nasz mistrz stawia sprawę jasno. Rozstanie z Lepistoe i zgoda na przejście pod komendę Łukasza Kruczka to był jego błąd.Teraz zamierza trenować tylko z fińskim trenerem. Nawet wbrew woli prezesa PZN Apoloniusza Tajnera.
"Gdy rozmawialiśmy rok temu, prezes Tajner nie krył, że chce dla młodszych zawodników szkoleniowca z Polski. Powinienem wtedy tupnąć nogą i powiedzieć, że chcę zostać z Hannu. Ale obiecano mi opiekę profesora Żołądzia, powrót do starych, sprawdzonych metod. " - przyznaje Małysz.
Teraz Małysz czeka na ustalenie przez działaczy szczegółów jego współpracy z Lepisto. Podczas weekendu w Zakopanem kontaktował się z Finem telefonicznie. W duecie trenerskim Kruczek-Lepistoe decydujący głos ma należeć do fińskiego szkoleniowca.
Co się stanie, jeśli PZN nie zgodzi się na współpracę z Lepistoe? "Rozmawiałem o takim scenariuszu z Edim Federerem. Powiedział, że jeśli związek będzie przeciwny, to załatwimy tę sprawę sami" - ostrzega Małysz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|