Dziennik Gazeta Prawana logo

Tajner: Kruczek i Lepistoe to dobry układ

31 marca 2009, 19:02
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kibice Adama Małysza musieli długa czekać na udane starty Polaka. Początek sezonu nasz skoczek miał fatalny. Dopiero gdy "Orzeł z Wisły" zaczął trenować z Hannu Lepistoe, a nie z Łukaszem Kruczkiem coś drgnęło. Prezes PZN, Apoloniusz Tajner w rozmowie z DZIENNIKIEM pdkreśla, że nie żałuje żadnych decyzji podjętych przed i w trakcie sezonu.

Po pierwsze Lepistoe nie został zwolniony, tylko nie został z nim przedłużony kontrakt. Po drugie to wszystko nie mogło dłużej funkcjonować w taki sposób jak wcześniej, bo odbywało się ze szkodą dla młodych skoczków. Adam Małysz jest dojrzałym zawodnikiem i dobrze współpracował z Lepistoe, ale jego młodsi koledzy mieli problemy, szwankował kontakt językowy i mentalny. Źle to rokowało na przyszłość. Jednak wszystkie zmiany zostały uzgodnione z zawodnikami.

Zmiany były uzgodnione także z Adamem. Gdyby on chciał, mógłby dalej trenować z Lepistoe. Chciał być jednak z grupą. W pewnym momencie poczuł, że jego forma jest daleka od optymalnej, że może mu pomóc właśnie Lepistoe, więc tę pomoc mu zapewniliśmy. I to się sprawdziło. Teraz wszystko jest bardzo ładnie poukładane. Obecna forma, kiedy Lepistoe współpracuje i doskonale rozumie się z Kruczkiem, jest optymalna.

Słabszy początek sezonu niekoniecznie wynikał z jakichś błędów w przygotowaniach. Jest przecież również kwestia fizjologa kadry. Trzeba pamiętać, że przed sezonem wznowiliśmy współpracę z profesorem Żołędziem. Od stycznia działałem w tym kierunku, udało się go nakłonić do podpisania umowy. Gdy ja prowadziłem kadrę, również nie od razu wszystko zagrało. Tylko że ja miałem zaledwie czterech zawodników, na których nikt wtedy nie liczył, więc nawet nie zostało to zauważone. Teraz sytuacja uległa zmianie, grupa jest znacznie liczniejsza, a kadra skoczków jest w centrum zainteresowania.

Wszystko dokładnie przeanalizujemy, jak tylko Łukasz złoży swoje sprawozdanie. Musimy zrobić wszystko, żeby w sezon olimpijski wejść zdecydowanie lepiej.

Po wszystkim przemyślałem sobie tę sytuację. Cóż, nie byłem na Turnieju Czterech Skoczni, ale był tam 8-osobowy zespół. Po co przy zawodnikach miał się kręcić jeszcze dziewiąty człowiek? Gdy wróciłem, Adam zgłosił się do Lepistoe, więc zrobiłem wszystko, by zapewnić mu warunki, jakich potrzebował. Uważam, że mój urlop nie miał żadnego wpływu na wyniki naszej kadry.

Nie potrzebowałem usuwać się w cień, bowiem od początku ustaliliśmy, że trener pracuje całkowicie samodzielnie. Oczywiście często konsultowaliśmy różne sprawy, czasami mówiłem mu, że to czy tamto zrobiłbym inaczej, ale zawsze na koniec zaznaczałem: Łukasz, decyzje podejmujesz ty. To jest i było jasne.

Moim zdaniem tak. Cztery lata był asystentem trenera kadry, sam też był zawodnikiem. Dzięki temu miał szeroki przekrój metod treningowych. Jest świetnie wykształcony do pełnienia tej roli. Brakuje mu doświadczenia, ale szybko je zdobywa. Pamiętajmy, że dopiero pierwszy rok podejmował samodzielnie wszystkie decyzje. Liczę, że będzie się rozwijać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj