Dziennik Gazeta Prawana logo

Mistrz Adam wrócił do domu

12 października 2007, 16:03
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"Jestem szczęśliwy, ale zmęczony" - mówił Adam Małysz po powrocie do Polski. Mistrz świata wracał z Japonii kilkanaście godzin. Jego samolot wylądował w nocy. Ale to nie przeszkodziło żonie skoczka, która zabrała go autem do Wisły.

Jednak zanim Małysz pojechał do rodzinnej miejscowości, musiał jeszcze rozdać kilkanaście autografów na lotnisku. Bo gdy zobaczyli go przypadkowi kibice, natychmiast podeszli pogratulować królowi skoków tytułu mistrza świata.

Małysz oczywiście dziękował kibicom i pokazał im swoje trofeum - złoty medal mistrzostw w Sapporo. Jak się okazało - był on przyczyną sporych kłopotów. Bo we Frankfurcie przez medal Małysza piszczały wszystkie bramki.

Jednak nie przeszkodziło to polskiemu skoczkowi w powrocie do Warszawy. Na Okęciu nie zabawił długo, bo był zmęczony. "Spałem może godzinę, a lot trwał bardzo długo. Niczego też nie mogłem zjeść" - powiedział Małysz, który był bardzo szczęśliwy z powrotu do kraju.

Tym bardziej że na lotnisku czekała na niego żona. I to ona zabrała Małysza do swojego czarnego terenowego bmw. Razem pojechali do Wisły, gdzie dziś odbędzie się oficjalne przywitanie mistrza świata w skokach narciarskich.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj