Mistrzyni olimpijska z Soczi przyznaje przy tym, że "gdyby donosiła tę ciążę, dość zaawansowaną, nie wystartowałaby na igrzyskach w Soczi". I dodaje, że planowała
rozmowy z trenerem i z Polskim Związkiem Narciarskim.

Reklama

- Chciałam im to wszystko wyjaśnić i zacząć rozwikływać sytuację. Niestety, los zdecydował inaczej. To były przerażające i traumatyczne dni. Tak to się wszystko poplątało, że zostałam z tym sama. Nie mówiłam nic ani trenerowi, ani rodzicom, żeby ich nie martwić - wspomina.

Justyna Kowalczyk rzadko mówił o swoim życiu prywatnym, w tym o braku własnej rodziny. Teraz wyznała także, że cierpi na depresję. Wiadomo przy tym, że nie powiodły się trzy próby leczenia farmakologicznego, bo organizm bardzo słabo reagował na lekarstwa.

- Mój dół nie ma nic wspólnego z wygranymi czy przegranymi w sporcie. Z presją sportową radzę sobie tak samo, jak to robiłam zawsze - podkreśla Justyna Kowalczyk w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Do depresji przyznała się także m.in. słynna amerykańska alpejka Lindsey Vonn i bramkarz reprezentacji Włoch Gianluigi Buffon i pływak z Australii Ian Thorpe.