Na wymienioną czwórkę z pełnym zaufaniem stawia trener Stefan Horngacher. W poprzednim sezonie austriacki szkoleniowiec testował jedynie różne warianty kolejności w jakiej skakali. Najczęściej zmagania zaczyna Żyła, a następnie na belce siadają Kubacki, Kot i Stoch.
Zaufaniu Horngachera do tych zawodników trudno się dziwić. W PŚ 2016/17 dwukrotnie byli najlepsi i nie zawiedli również w najważniejszej imprezie sezonu - mistrzostwach świata w Lahti. W Finlandii Żyła początkowo nie błyszczał, jednak ostatecznie nie tylko zrobił co do niego należy w konkursie drużynowym, ale również zdobył brązowy medal indywidualnie na dużym obiekcie.
Huli znaleźć się w drużynie nie będzie więc łatwo. Zapewnia jednak, że niedzielny wynik nie jest przypadkiem i jest zdeterminowany.
- podkreślił 31-latek ze Szczyrku.
Hula rzeczywiście już w okresie przygotowawczym prezentował się bardzo dobrze. W klasyfikacji generalnej Letniej Grand Prix zajął dziesiąte miejsce, gromadząc tylko 25 punktów mniej od ósmego Żyły. W niedzielę siódme miejsce zajął ex aequo z... Żyłą, który pozbierał się po słabszym skoku w drugiej serii sobotniego konkursu drużynowego. Z biało-czerwonych najlepszy był Stoch plasując się na drugiej pozycji.
- przyznał Żyła.
Dawid Kubacki zajął 10. miejsce, a Maciej Kot dopiero 19., po tym, jak zepsuł drugi skok. O nerwowości nie ma jednak mowy, bo dzień wcześniej wszystko wyglądało dobrze i Polacy ex aequo z Austrią zajęli drużynowo drugie miejsce, ustępując Norwegii.
– zdradził Kot.
Bez wątpienia również inauguracja w Wiśle, choć udana dla Polaków, jest dopiero początkiem. Najważniejszą imprezą będą lutowe igrzyska olimpijskie w Pjongczangu, a wewnętrzna, zdrowa rywalizacja w biało-czerwonym obozie może im tylko pomóc w lepszym przygotowaniu się.
Kolejne pucharowe skakanie zaplanowano już na najbliższy weekend. W fińskim Kuusamo również najpierw odbędzie się konkurs drużynowy, a następnie indywidualny.