Z biegiem łączonym podopieczna trenera Aleksandra Wierietielnego od początku nie wiązała nadziei. W pewnym momencie rozważała nawet rezygnację z udziału w nim, ale ostatecznie uznała, że więcej nerwów kosztowałoby ją dalsze oczekiwanie na rywalizację w Korei Południowej.
- przyznała.
- dodała
W biegu łączonym zawodniczki pokonują 15 km - po 7,5 stylem klasycznym i dowolnym. Większe znaczenie miała pierwsza część, bo właśnie wspomniane sprint oraz "trzydziestka" będą rozgrywane "klasykiem".
Tuż przed zmianą nart Kowalczyk była 12., a do prowadzącej wówczas Norweżki Marit Bjoergen traciła 5,7 s. To nie jest zły prognostyk. Ostatecznie od najlepszej tego dnia Szwedki Charlotte Kalli była wolniejsza o 1.45,9.
- zapowiedziała Kowalczyk.
Cztery lata temu w Soczi zdobyła złoty medal w biegu na 10 km techniką klasyczną. Tym razem konkurencja ta rozgrywana jest "łyżwą", ale narciarka z Kasiny Wielkiej nie czuje z tego powodu żalu.
- podkreśliła.
Sprint zaplanowany jest na wtorek, a walka na najdłuższym kobiecym dystansie będzie miała miejsce ostatniego dnia igrzysk - 25 lutego.
W sobotę Kalla o 7,8 s wyprzedziła Bjoergen, zdobywając trzeci w karierze złoty medal igrzysk. Na najniższym stopniu podium stanęła Finka Krista Parmakoski - 10,1 s straty. To rozstrzygnięcie nie jest dla Kowalczyk żadnym zaskoczeniem.
- podkreśliła.