Jak się zrodziła pana miłość do gór? Komu zawdzięcza pan swą pasję?
W 2011 roku pojawiła się pana książka "Skazany na góry". Szybko zniknęła z księgarń. Właśnie ukazało się drugie wydanie, znacznie poszerzone, także pod tym samym tytułem. Od kiedy zatem datuje się to pana "skazanie"?
Wiele było takich przypadków?
Wyprawa zakończyła się jednak sukcesem...
Co przeważyło, że nie porzucił pan swej pasji, mimo tylu zagrożeń, niebezpiecznych sytuacji?
Uważa się pan za sportowca, ale nie wszyscy twierdzą, że alpinizm to sport.
Olimpijskie motto Citius-Altius-Fortius (szybciej-wyżej-mocniej) bardzo pasuje do pana...
Chcąc nie chcąc przeszliśmy do Polski...
To wróćmy jeszcze w Himalaje i na Everest. Jak to się stało, że zdobywanie ośmiotysięczników zaczął pan od tego najwyższego?
Jednak nie każdy może się wspinać tak jak pan. O Denisie Urubko można usłyszeć: ekstraliga współczesnego himalaizmu.
Święty Augustyn stwierdził, że świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę...