Dziennik Gazeta Prawana logo

Revol pisze pożegnalny list do Mackiewicza: Zawdzięczam życie Tobie pierwszemu

22 maja 2018, 17:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz
Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz/Facebook
"Krok po kroku pamięć się budzi, wypełnia i znajduję słowa dla uczuć. Zapełniając strony posuwam się we mgle, która nieco się rozjaśnia. Tomek mnie nie opuszcza, ani Nanga, ani emocje przeżyte tam z nim, a potem bez niego" – tymi słowami zaczyna się list Elizabeth Revol, która w styczniu wspinała się razem z Tomaszem Mackiewiczem na Nanga Parbat.

Francuska himalaistka swój list do Tomasza Mackiewicza wraz z którym w styczniu wspinała się na Nanga Parbat udostępniła na swoim Facebooku. Wspomina w nim wspólną wyprawę i moment, w którym Mackiewicz został na zawsze na szczycie.

"Krok po kroku pamięć się budzi, wypełnia i znajduję słowa dla uczuć. Zapełniając strony posuwam się we mgle, która nieco się rozjaśnia. Tomek mnie nie opuszcza, ani Nanga, ani emocje przeżyte tam z nim, a potem bez niego. Kiedy jestem sama, przychodzą mi na myśl jednocześnie tysiące słów, odcieni… Może potęga słów złagodzi ból… Myślę cały czas o tym, jak żył, o jego sposobie na życie, jego miłości do Nangi…" – pisze Revol.

Przyznaje, że dopiero teraz zdobyła się na odwagę by ten list napisać. Wspomina w nim Mackiewicza jako "najbardziej wolnego i niezależnego człowieka, jakiego znała", który "wyłamywał się z ram i stawiał czoła nieznanemu". "Był poza normą. Zimowe wspinanie na Nanga było jego sposobem na życie…" – stwierdza.

Revol przyznaje, ze choć pisze list pożegnalny, nie chce go kończyć żegnając się z Mackiewiczem, bo nie jest na to gotowa.

Wraca również do wydarzeń spod Nanga Parbat. "Nie wiem, kiedy przekroczyłeś ostatnią linię ; gdybym mogła dostrzec znak. Nie wiem, kiedy zaczęłam cię tracić, kiedy przekroczyłeś punkt, spoza którego się nie wraca, czy sam to poczułeś? 90 metrów pod szczytem byłeś jeszcze w formie. Potem mało rozmawialiśmy, ale nie mniej ani nie więcej niż wcześniej. Tak przecież wspinaliśmy się, skupieni. Nie wiem nadal, co tam się wydarzyło, że dzisiaj się żegnamy. Jedyne, co czuję, to Twoją nieobecność, i całą falę uczuć. Robiliśmy to trudne zimowe wejście, bo oparliśmy naszą historię na prawdziwych uczuciach, na żywym, elementarnym doświadczeniu życia…" – pisze.

Dodaje, że to jemu pierwszemu zawdzięcza to, że żyje. "Byłeś człowiekiem o wielkim sercu i walczyłeś do końca, żeby zejść jak najniżej, żeby mi uratować życie. Zawdzięczam życie Tobie pierwszemu, Tomku, bo gdybyś nie miał siły i odwagi, żeby tej lodowatej i nieludzkiej nocy z 25 na 26 stycznia zejść na 7280 metrów, nie byłoby mnie tutaj, byłabym z Tobą…".

Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz wpinali się razem na ośmiotysięcznik Nanga Parbat. W trakcie schodzenia para utknęła na wysokości około 7400 metrów. Na ratunek wyruszyła ekipa polskich himalaistów: Adam Bielecki, Denis Urubko, Jarosław Botor i Piotr Tomala. Bielecki i Urubko dotarli do Revol i sprowadzili ją w bezpieczne miejsce. Mackiewicza nie udało się uratować.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj