Świątek nie wywiązała się z roli faworytki
Świątek była zdecydowaną faworytką pojedynku z Chinką. Nasza tenisistka w światowym rankingu zajmuje ósme miejsce, a Qinwen Zheng dopiero 121. Eksperci i komentatorzy przypominali jednak przed meczem, że dwa lata temu Świątek, wówczas liderka światowego rankingu, uchodziła za faworytkę igrzyskach olimpijskich w Paryżu, lecz na swoim ulubionym korcie przegrała w półfinale z Azjatką 2:6, 5:7.
Niestety w 1/8 finału tegorocznego US Open doszło do kolejnej sensacji z udziałem Polki i Chinki. Świątek kapitalnie rozpoczęła mecz ale ostatecznie z końcowego zwycięstwa i awansu do ćwierćfinału cieszyła się przeciwniczka.
Świątek przegrała siedem gemów z rzędu
Świątek idealnie weszła w mecz. W dwóch pierwszych gemach straciła tylko jeden punkt. W trzeciej odsłonie Qinwen Zheng postawiła się Polce, ale nie na tyle by być górą.
Chinka nie mogła złapać rytmu. Często się myliła. Liczba niewymuszonych błędów na jej koncie rosła w szybkim tempie. W efekcie po czterech gemach Świątek prowadziła 4:0 z przewagą podwójnego przełamania.
Qinwen Zheng przebudziła się dopiero przy stanie 0:5. Wygrała cztery gemy z rzędu i "wróciła" do gry. Role się odwróciły. Teraz to była liderka rankingu WTA nie radziła sobie z nerwami i przez to popełniała sporo niewymuszonych błędów.
Mistrzyni olimpijska z Paryża przy własnym serwisie doprowadziła do stanu 5:5. Chinka ewidentnie była na fali, a Świątek w kryzysie. Qinwen Zheng poszła za ciosem. Widząc, że gra Polki kompletnie się "rozsypała" docisnęła "gaz" i zwycięsko zakończyła pierwszą partię.
Druga porażka Świątek z Qinwen Zheng
Świątek po przegranym secie, jak to ma w zwyczaju skorzystała z przerwy toaletowej i udała się do szatni. Po kilku minutach 25-latka z Raszyna wróciła na kort Arthur Ashe Stadium.
Na otwarcie drugiej partii nasza tenisistka przy swoim serwisie wygrała gema i w ten sposób przerwała serię rywalki. Po trzecim gemie, przy stanie 2:1 dla Świątek Polka poprosiła o pomoc medyczną. Miała kłopoty z lewym udem.
Po powrocie do gry Chinka doprowadziła do wyrównania, a w kolejnym gemie miała okazję na przełamanie. Świątek jednak obroniła serwis i znów była na prowadzeniu. Chwilę później to Azjatka musiała bronić podania. Z kłopotami, ale utrzymała serwis.
Co nie udało się Świątek wyszło Qinwen Zheng. Przy stanie 3:3 rywalka naszej tenisistki przełamała podanie Polki i teraz to nasza była liderka światowego rankingu musiała gonić wynik, ale po kolejnym gemie przewaga Chinki jeszcze urosła.
W kolejnym gemie Chinka przy serwisie Świątek prowadziła 40:0. Nasza rodaczka co prawda obroniła trzy piłki meczowe, ale czwartej już nie dała rady i po godzinie oraz 55. minutach musiała uznać wyższość przeciwniczki. To był dziewiąty pojedynek Świątek z Qinwen Zheng i drugie zwycięstwo Chinki.
Świątek, która wygrała US Open w 2022 roku była jedyną Polką, która pozostawała w rywalizacji singlistek. Maja Chwalińska, Magdalena Fręch i Magda Linette odpadły w 1. rundzie. Natomiast wśród mężczyzn Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak zakończyli zmagania na 2. rundzie.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
