Dziennik.pl logo

Zapaść Świątek na US Open. Polka nie zagra w ćwierćfinale

dzisiaj, 17:41
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zapaść Świątek na US Open. Polka nie zagra w ćwierćfinale
Zapaść Świątek na US Open. Polka nie zagra w ćwierćfinale/PAP/EPA
Iga Świątek odpadła z US Open. Polska tenisistka w 1/8 finału przegrała z Qinwen Zheng. Była liderka rankingu WTA świetnie zaczęła mecz, ale potem nastąpiła kompletna zapaść. Chinka wykorzystała kryzys 25-latki z Raszyna i wygrała 7:5, 6:3.

Świątek nie wywiązała się z roli faworytki

Świątek była zdecydowaną faworytką pojedynku z Chinką. Nasza tenisistka w światowym rankingu zajmuje ósme miejsce, a Qinwen Zheng dopiero 121. Eksperci i komentatorzy przypominali jednak przed meczem, że dwa lata temu Świątek, wówczas liderka światowego rankingu, uchodziła za faworytkę igrzyskach olimpijskich w Paryżu, lecz na swoim ulubionym korcie przegrała w półfinale z Azjatką 2:6, 5:7.

Niestety w 1/8 finału tegorocznego US Open doszło do kolejnej sensacji z udziałem Polki i Chinki. Świątek kapitalnie rozpoczęła mecz ale ostatecznie z końcowego zwycięstwa i awansu do ćwierćfinału cieszyła się przeciwniczka.

Świątek przegrała siedem gemów z rzędu

Świątek idealnie weszła w mecz. W dwóch pierwszych gemach straciła tylko jeden punkt. W trzeciej odsłonie Qinwen Zheng postawiła się Polce, ale nie na tyle by być górą.

Chinka nie mogła złapać rytmu. Często się myliła. Liczba niewymuszonych błędów na jej koncie rosła w szybkim tempie. W efekcie po czterech gemach Świątek prowadziła 4:0 z przewagą podwójnego przełamania.

Qinwen Zheng przebudziła się dopiero przy stanie 0:5. Wygrała cztery gemy z rzędu i "wróciła" do gry. Role się odwróciły. Teraz to była liderka rankingu WTA nie radziła sobie z nerwami i przez to popełniała sporo niewymuszonych błędów.

Mistrzyni olimpijska z Paryża przy własnym serwisie doprowadziła do stanu 5:5. Chinka ewidentnie była na fali, a Świątek w kryzysie. Qinwen Zheng poszła za ciosem. Widząc, że gra Polki kompletnie się "rozsypała" docisnęła "gaz" i zwycięsko zakończyła pierwszą partię.

Druga porażka Świątek z Qinwen Zheng

Świątek po przegranym secie, jak to ma w zwyczaju skorzystała z przerwy toaletowej i udała się do szatni. Po kilku minutach 25-latka z Raszyna wróciła na kort Arthur Ashe Stadium.

Na otwarcie drugiej partii nasza tenisistka przy swoim serwisie wygrała gema i w ten sposób przerwała serię rywalki. Po trzecim gemie, przy stanie 2:1 dla Świątek Polka poprosiła o pomoc medyczną. Miała kłopoty z lewym udem.

Po powrocie do gry Chinka doprowadziła do wyrównania, a w kolejnym gemie miała okazję na przełamanie. Świątek jednak obroniła serwis i znów była na prowadzeniu. Chwilę później to Azjatka musiała bronić podania. Z kłopotami, ale utrzymała serwis.

Co nie udało się Świątek wyszło Qinwen Zheng. Przy stanie 3:3 rywalka naszej tenisistki przełamała podanie Polki i teraz to nasza była liderka światowego rankingu musiała gonić wynik, ale po kolejnym gemie przewaga Chinki jeszcze urosła.

W kolejnym gemie Chinka przy serwisie Świątek prowadziła 40:0. Nasza rodaczka co prawda obroniła trzy piłki meczowe, ale czwartej już nie dała rady i po godzinie oraz 55. minutach musiała uznać wyższość przeciwniczki. To był dziewiąty pojedynek Świątek z Qinwen Zheng i drugie zwycięstwo Chinki.

Świątek, która wygrała US Open w 2022 roku była jedyną Polką, która pozostawała w rywalizacji singlistek. Maja Chwalińska, Magdalena Fręch i Magda Linette odpadły w 1. rundzie. Natomiast wśród mężczyzn Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak zakończyli zmagania na 2. rundzie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWieczysta rzutem na taśmę uratowała punkt w meczu z Zagłębiem »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj