Świątek nie wywiązała się z roli faworytki
Świątek była zdecydowaną faworytką pojedynku z Qinwen Zheng. Wystarczy spojrzeć na światowy ranking tenisistek i bilans bezpośrednich pojedynków obu zawodniczek. Polka na liście WTA zajmuje 8. pozycję, a Azjatka jest dopiero 121.
Poniedziałkowy mecz był dziewiątym spotkaniem Świątek i Qinwen Zheng na korcie. Wcześniej Chince tylko raz udało się pokonać naszą tenisistkę. Porażka była jednak bardzo bolesna, bo doszło do niej w półfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu. Teraz zawodniczka z Azji znów zaskoczyła 25-latkę z Raszyna.
Problemem Świątek nie jest jej gra
Świątek idealnie weszła w mecz. W pierwszym secie prowadziła 5:0 i kiedy praktycznie wszyscy byli przekonani, że Polka szybko awansuje do kolejnej rundy US Open, nieoczekiwanie nastąpiła katastrofa. Qinwen Zheng najpierw odwróciła losy pierwszej partii, a następnie triumfowała w drugiej.
Świątek straciła kontrolę nad grą. Zaczęła popełniać błędy. Zanim zacznę ją krytykować, chcę powiedzieć, że jest to bardzo wyważone. Jestem jej fanem i uważam, że nie zasłużyła na to, co się o niej mówi. Przez ostatnie dwa lata, nawet mimo tytułu na Wimbledonie, w jej grze pojawiło się więcej niestabilności. W trakcie meczów zdarzają się fragmenty, w których jej gra nagle się rozsypuje. Patrzy na swój zespół i czasami widać tam lekką panikę. W jej grze pojawiło się coś nieprzewidywalnego. Długo wygląda świetnie, a potem nagle wszystko się zmienia i myślisz: co się teraz stało? - podkreślił Roddick.
Były amerykański tenisista jest przekonany, że problemem Świątek nie jest jej gra, bo przecież tego nie zapomniała. Przed tym meczem problemem nie był tenis. To nie była kwestia gry Świątek. Od pięciu tygodni gra dobrze. A więc chodzi o coś innego - stwierdził Roddick.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
