Dziennik.pl logo

Iga Świątek zirytowała się na dziennikarza. "Co masz na myśli?"

dzisiaj, 08:14
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Iga Świątek zirytowała się na dziennikarza. "Co masz na myśli?"
Iga Świątek zirytowała się na dziennikarza. "Co masz na myśli?"/PAP/EPA
Iga Świątek była faworytką pojedynku z Qinwen Zheng. Polka świetnie weszła w mecz, ale potem wszystko się posypało. Ostatecznie Chinka wygrała 7:5, 6:3 i awansowała do ćwierćfinału US Open. "Porażka była wynikiem zbyt wielu błędów, a nie braku koncentracji. To tylko jeden mecz" - tłumaczyła na konferencji prasowej nieco zirytowana pytaniami nasza tenisistka.

Świątek chciała grać tak, jak zwykle, ale zaczęła się mylić

Początek spotkania zdecydowanie należał do Świątek, która wygrała pięć pierwszych gemów. Wydawało się, że jest na dobrej drodze do ósmej wygranej z Zheng w ich dziewiątym pojedynku. Jednak losy meczu się odwróciły, a w grze Świątek było widać coraz więcej nerwowości. Czułam, że zaczęłam psuć zbyt wiele uderzeń. Rywalka z kolei zaczęła grać lepiej, a ja pozwoliłam jej wrócić do meczu. Byłam jednak skupiona tak, jak zawsze. Chciałam grać tak, jak zwykle, ale prostu zaczęłam się zbyt często mylić. Chciałam to skorygować, ale w tamtym momencie nic nie działało. Wiedziałam, że będę miała jeszcze szansę i chciałam ją wykorzystać, ale wszystkie zmarnowałam - przyznała podopieczna Francisco Roiga.

Chinka natomiast po raz drugi z rzędu wybrnęła z bardzo trudnej sytuacji. W sobotę wygrała z rozstawioną z numerem 22. Amerykanką Madison Keys 1:6, 7:6 (7-3), 7:5, choć w trzecim secie przegrywała już 0:5 i obroniła piłkę meczową. W starciu ze Świątek znów zdołała wygrać partię od stanu 0:5. Nie powiedziałabym, że miało to związek z psychiką. Chodziło raczej o to, że zaczęłam popełniać błędy przy łatwych piłkach, a Qinwen przestała je robić. Po prostu grała lepiej - oceniła Świątek.

Świątek nerwowo zwróciła się do dziennikarza

Podczas konferencji prasowej Polka zirytowała się pytaniem, odnośnie dalszych konsekwencji tej porażki. To tylko jeden mecz. Będę po prostu starała się grać tak, jak zwykle. Co masz na myśli? Czy uważasz, że to coś nadzwyczajnego? Można przegrać seta przy każdym wyniku, więc nie ma w tym nic szczególnego. Tak się po prostu stało i tyle - zwróciła się nieco nerwowo do dziennikarza.

W trakcie meczu Polka poprosiła o przerwę medyczną. Bywałam już bardziej wypoczęta. Mięsień czworogłowy jest dość zmęczony, ale nie miało to wpływu na moją grę. Chciałam po prostu dodać sobie trochę energii - przyznała była liderka światowego rankingu.

Świątek pierwszy raz od 2021 roku bez Wielkiego Szlema

Roztrwonienie prowadzenia 5:0 wcześniej Świątek prawdopodobnie się nie zdarzyło, ale nagłe załamania w jej grze miały już miejsce. W 3. rundzie Wimbledonu 2024 wygrała pierwszego seta z Julią Putincewą, ale od stanu 1:1 w drugiej partii przegrała aż dziewięć gemów z rzędu. Ostatecznie to Kazaszka była górą.

Szczerze mówiąc, każdy turniej US Open, poza tym z 2022 roku, który wygrałam, wyglądał podobnie. Doświadczamy wielu porażek - oczywiście nie brzmi to najlepiej, ale w tenisie częściej się przegrywa, niż wygrywa. Nie czuję więc, żebym musiała się po czymkolwiek "podnosić". Muszę po prostu skupić się na pracy przed kolejnymi turniejami. Będą jeszcze okazje do dobrej gry, a ja skupię się na rozwoju i doskonaleniu swojej gry - podsumowała Świątek.

Sezon 2026 jest pierwszym od 2021, który Świątek skończy bez wielkoszlemowego tytułu. W dorobku ma cztery triumfy we French Open (2020, 2022-24) oraz po jednym US Open (2022) i Wimbledonie (2025). W przyszłotygodniowym notowaniu rankingu WTA spadnie na dziewiąte miejsce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTobiasz obronił rzut karny. Kozłowski strzelił dwa gole. Polacy bohaterami w Turcji »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj