W pierwszym secie krakowianka przegrywała już 2:4, ale zdołała odrobić straty, a później doprowadziła do tie-breaka. W nim odskoczyła na 6-3, ale zakończyła dodatkową rozgrywkę dopiero przy trzeciej piłce setowej, przy własnym podaniu.

Również początek drugiej partii nie był najlepszy w wykonaniu Radwańskiej, obecnie 13. w rankingu WTA Tour, bowiem pozwoliła sklasyfikowanej na 27. miejscu na świecie objąć prowadzenie 5:2. Później jednak przejęła inicjatywę i rozstrzygnęła na swoją korzyść pięć kolejnych gemów i cały mecz.

W poniedziałek Polka odnotowała pięć asów serwisowych, przy 12 po stronie rywalki. Miała też trzy podwójne błędy, o cztery mniej od Gajdosovej. W sumie czterokrotnie przełamała jej podanie, a swoje straciła trzykrotnie.

Był to drugi pojedynek tych zawodniczek, a poprzedni w maju na korcie ziemnym w Madrycie wygrała 3:6, 6:3, 6:3 Australijka, która niedawno wróciła do panieńskiego nazwiska po rozwodzie (Słowaczka krótko nazywała się Groth; dzięki mężowi zdobyła paszport australijski). Wówczas to krakowianka w decydującym secie prowadziła 3:0, zanim straciła sześć kolejnych gemów.

Teraz na drodze Radwańskiej stanie zwyciężczyni meczu pomiędzy Estonką Kaią Kanepi i rozstawioną z numerem czwartym Włoszką Francescą Schiavone.

Przed Polką awans do drugiej rundy wywalczyła Amerykanka Venus Williams. Była liderka rankingu WTA Tour pokonała rozstawioną z numerem ósmym Niemkę Andreę Petkovic 7:5, 5:7, 6:3 i teraz zmierzy się z lepszą zawodniczką w pojedynku Serbki Any Ivanovic z Niemką Julią Goerges.

Jest to pierwszy występ Amerykanki (w piątek będzie obchodzić 31. urodziny) od połowy stycznia, kiedy to skreczowała w trzeciej rundzie wielkoszlemowego Australian Open właśnie w spotkaniu z Petkovic. Od tego momentu leczyła naderwany mięsień brzucha.

Turniej ten ma rangę WTA Tour Premier I - Pre Grand Slam, ponieważ poprzedza bezpośrednio start Wimbledonu (20 czerwca - 3 lipca), trzeciej tegorocznej imprezy zaliczanej do Wielkiego Szlema.