Rozstawiona z "dziewiątką" Radwańska przegrała z Rosjanką Swietłaną Kuzniecową (7.) 2:6, 4:6. Na wstępie konferencji prasowej Polka była przybita porażką i cicho opowiadała o poniedziałkowym spotkaniu.
- analizowała.
W czerwcu krakowianka zmagała się z infekcją wirusową, która wyłączyła ją na pewien czas z treningu i osłabiła. W efekcie do Londynu przyjechała bez odpowiedniego przygotowania.
- zaznaczyła.
Jak dodała, spośród wszystkich czterech rozegranych w tej edycji Wimbledonu meczów zdecydowanie najgorzej oceniła pierwszy pojedynek, mimo że wygrała go najszybciej.
- podkreśliła.
Polka na pytanie, czy biorąc pod uwagę kłopoty zdrowotne przed londyńskim turniejem wzięłaby w ciemno czwartą rundę, odparła twierdząco. W poprzednim sezonie zatrzymała się na tym samym etapie.
- powiedziała.
Przyznała, że występ w Londynie doda jej pewności siebie przed kolejnymi startami. Nie martwi się ona jednak zbytnio tym, że w drugiej części roku przyjdzie jej bronić dużej liczby punktów rankingowych.
- zaznaczyła z uśmiechem Polka.
W najbliższym czasie będzie chciała zniwelować nieco zaległości treningowe, które powstały w czerwcu. "Mam nadzieję, że już się nic nie wydarzy i trochę nadrobię". Nie potrafiła wskazać zawodniczki, która jej zdaniem jest obecnie faworytką londyńskiej imprezy.
- oceniła.
Krakowianka przyznała też, że w tym roku wimbledońska trawa jest bardzo wolna.
- opowiadała 28-letnia zawodniczka.