Dziennik Gazeta Prawana logo

Daniił Miedwiediew w finale US Open. Rosyjski tenisista wyznał, że kocha USA

7 września 2019, 09:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Daniił Miedwiediew
Daniił Miedwiediew/PAP/EPA
Daniił Miedwiediew, docierając do finału wielkoszlemowego US Open, kontynuuje świetną passę z ostatnich tygodni spędzonych w Ameryce Północnej. "Nie wiedziałem, że będzie tak dobrze. Kocham USA!" - podkreślił szczęśliwy tenisista z Rosji.

Miedwiediew pokonał w piątek w Nowym Jorku Bułgara Grigora Dimitrowa 7:6 (7-5), 6:4, 6:3, co dało mu przepustkę do pierwszego w karierze finału Wielkiego Szlema.

"Nie jest źle...A tak na poważnie, jestem w finale, bardzo się cieszę. Wygrałem dziś w trzech setach, co udało mi się dopiero drugi raz od początku turnieju" - zwrócił uwagę w pomeczowym wywiadzie rozstawiony z "piątką" zawodnik. Pozostałe cztery dotychczasowe pojedynki w tej imprezie rozstrzygnął na swoją korzyść w czterech partiach.

Jego zdaniem kluczowa dla losów meczu z Dimitrowem była pierwsza odsłona.

"Czułem, że to Grigor był bliżej zwycięstwa w niej, ale to mi udało się ją zapisać na swoim koncie. To był moment przełomowy w tym spotkaniu" - ocenił.

23-letni zawodnik jest ostatnio w świetnej formie - w trzech imprezach ATP poprzedzających US Open także dotarł do finału. Przed nim w liczonej od 1968 roku Open Erze udało się to tylko Ivanowi Lendlowi (1982) i Andre Agassiemu (1995). Rosjanin w Waszyngtonie i Montrealu musiał uznać w decydującym spotkaniu wyższość rywali, ale w Cincinnati triumfował. W ostatnich tygodniach w Ameryce Północnej jego bilans to 20 zwycięstw i dwie porażki.

"Kiedy pojawiłem się w Stanach Zjednoczonych, to nie wiedziałem, że będzie tak dobrze. Muszę więc przyznać: kocham USA!" - dodał z uśmiechem.

Jego słowa można też odczytać jako kolejny gest pojednania w stronę nowojorskiej publiczności. W każdym ze swoich pierwszych trzech meczów US Open zachowywał się niesportowo, za co nałożono na niego kary finansowe. Miejscowym kibicom naraził się zwłaszcza tym, że w pewnym momencie dyskretnie pokazał w stronę trybun środkowy palec. Dopiero po dobrej grze w ćwierćfinale i późniejszych przeprosinach wybaczyli oni niepokornemu zawodnikowi. W piątek z kolei już od początku go oklaskiwali.

Jego kolejnym rywalem będzie wicelider światowego rankingu Hiszpan Rafael Nadal lub Włoch Matteo Berrettini (24.).

"Gdzie obejrzę ten mecz? Jak wszyscy - przed telewizorem z popcornem pod ręką, oczywiście" - zapewnił pierwszy od 14 lat Rosjanin w finale Wielkiego Szlema.

Mimo piątkowej porażki Dimitrow, który w przeszłości był trzecią rakietą świata, także ma powodu do zadowolenia. Zajmujący obecnie 78. miejsce w rankingu ATP Bułgar w przeciwieństwie do Miedwiediewa przed dotarciem na korty kompleksu Flushing Meadows przechodził trudne chwile - przegrał siedem z ośmiu ostatnich meczów, w tym w lipcu w Atlancie z 405. na światowej liście Kevinem Kingiem. W Nowym Jorku przeszedł całkowitą przemianę. Po raz pierwszy w karierze awansował do półfinału tej imprezy i powtórzył swój najlepszy wynik w Wielkim Szlemie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj