W swoim drugim meczu podczas Miami Open Hubert Hurkacz ponownie zaprezentował się publiczności na Grandstandzie - drugim co do wielkości obiekcie tenisowym w Miami Gardens. Pierwszy pojedynek - przeciwko Francuzowi Arthurowi Rinderknechtowi - zakończył się tam dla Polaka wygraną 7:6(7-5), 6:2, dlatego podopieczny Craiga Boyntona liczył na podtrzymanie dobrej passy w poniedziałek.
Jego rywalem był Rosjanin Asłan Karacew, z którym dotychczas Hurkacz raz wygrał i raz przegrał. W obu spotkaniach nie brakowało dramaturgii, dlatego należało spodziewać się kolejnego thrillera i tak też było. W pierwszym secie Polak przełamał Rosjanina w ostatnim gemie i wygrał 7:5. W drugim Karacew zaczął od przełamania i nie dał się Hurkaczowi dogonić. O wszystkim miał więc zadecydować set trzeci, w którym lepszy okazał się reprezentant Polski.
- powiedział Hurkacz, który poczęstował rywala aż 24. asami. - analizował.
Mecz toczył się w słonecznej aurze i przy ciepłej temperaturze. Mimo to Polak - w przeciwieństwie do przeciwnika, który tuż przed rozstrzygającym gemem w trzecim secie poprosił o przerwę medyczną - wyglądał bardzo dobrze fizycznie. - wyznał Hurkacz.
Lloyd Harris kolejnym rywalem
Jego kolejnym przeciwnikiem będzie młodszy o... 13 dni Lloyd Harris z RPA. 25-latek spisuje się w Miami świetnie, bo wyrzucił za burtę Facundo Bagnisa z Argentyny, Denisa Shapovalova z Kanady i Yoshihito Nishiokę z Japonii.
- zdradził reprezentant Polski.
Zwycięzca tego pojedynku może trafić na Daniiła Miedwiediewa, który w 1/8 finału zagra z Jensonem Brooksbym.