Dziennik.pl logo

Iga Świątek: Nie zwracam uwagi na takie komentarze

3 czerwca 2023, 19:07
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Iga Świątek
Iga Świątek/PAP/EPA
"Taki wynik może rozleniwić" - przyznała Iga Świątek, która w zaledwie 51 minut wygrała z Chinką Xinyu Wang 6:0, 6:0 w trzeciej rundzie i awansowała do 1/8 finału wielkoszlemowego turnieju tenisowego French Open w Paryżu.

Najwyżej rozstawiona Świątek broni tytułu wywalczonego rok temu. Na kortach im. Rolanda Garrosa najlepsza była także w 2020 roku. Na otwarcie tegorocznej edycji wygrała z Hiszpanką Cristiną Bucsą 6:4, 6:0, a w 2. rundzie w takim samym stosunku pokonała Amerykankę Claire Liu.

W poprzednich meczach podopieczna trenera Tomasz Wiktorowskiego potrzebowała nieco czasu, aby przyzwyczaić się do wietrznych warunków czy stylu gry rywalki. W efekcie pierwsze sety były do pewnego momentu wyrównane, a później Świątek nie zostawiała rywalkom złudzeń.

W pierwszym meczu na pewno byłam trochę zestresowana i początkowo nieco odeszłam od taktyki. Priorytetem było też dostosować się do warunków, a dziś czułam je trochę lepiej. Dzięki temu zagrałam solidniej, podejmowałam mądre decyzje i grałam zgodnie z taktyką nakreśloną przez trenera - powiedziała Świątek na konferencji prasowej.

Mądre decyzje to bardzo delikatne określenie, bo tym razem 22-latka z Raszyna od początku po prostu dominowała na korcie. W dodatku, choć nie widać tego po wyniku, to w drugim secie i tym razem potrafiła jeszcze poprawić swoją grę.

W czterech pierwszych gemach drugiej partii Wang zdołała wygrać tylko jedną piłkę. Ostatecznie Świątek potrzebowała zaledwie 51 minut, aby awansować do 1/8 finału.

Zawsze staram się być ostrożna po takich meczach. Patrząc na wynik można się rozleniwić, a tak naprawdę żadnego meczu nie wygrywa się łatwo. Staram się oczywiście czerpać pewność siebie z dobrze rozegranych spotkań. Nie można jednak budować oczekiwań na podstawie samego wyniku, choć czasem to jest jedyna rzecz, która zostaje w pamięci - przyznała Świątek.

W mediach społecznościowych fani wyliczają Świątek kolejne sety wygrane do zera i mówią, że "piekarnia Polki znów działa pełną parą". W żargonie tenisowym bowiem sety do zera to bajgle, a do jednego - paluszki chlebowe. Tenisistka ma na to jednak inne spojrzenie.

Nie zwracam uwagi na takie komentarze. Wiem, że ludzie robią je, bo są zabawne, ale z mojej perspektywy ważny jest szacunek dla rywalek. Kibice nie wiedzą, co dzieje się za kulisami, co mogło mieć wpływ na postawę zawodnika. Nie chcę więc mówić o piekarni, niech piszą o tym na Twitterze - podkreśliła.

Jej kolejną rywalką będzie Kanadyjka Bianca Andreescu albo Ukrainka Łesia Curenko. Z obiema ma bilans 2-0.

Z Curenko grałam niedawno w Rzymie (Świątek wygrała 6:2, 6:0 - PAP) i z tego meczu przede wszystkim wyciągnę wnioski, choć na tym korcie na pewno będzie się grało nieco inaczej. Z Biancą znamy się od juniorów, więc znam jej styl i wiem trochę, czego się po niej spodziewać. Jest wszechstronna, walczy do końca i na pewno będzie ciężko - scharakteryzowała tenisistki Świątek.

Mecz 1/8 finału liderka światowego rankingu rozegra w poniedziałek.

Wydarzeniem soboty, oprócz świetnego występu Świątek, była też decyzja rozstawionej z numerem czwartym Jeleny Rybakiny o wycofaniu się z turnieju. Kazaszka, z którą Polka mogła zmierzyć się w półfinale, zmaga się z infekcją wirusową.

Nie znałam powodu jej wycofania się. Wiem, że wyszła rano na trening, a potem zrezygnowała, o czym dowiedziałam się od trenera. Nie znam więc szczegółów jej sytuacji - skomentowała Świątek.

Z Paryża - Wojciech Kruk-Pielesiak 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraQuiz PRL. Propaganda i hasła minionej epoki. Dla starszych to pestka. Młodzi zdobędą 10/20 »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj